Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Anna Lewandowska poświęciła się dla Roberta!

Robert (27 l.) i Anna (27 l.) Lewandowscy wyglądają na udane małżeństwo. Oboje wspierają się w wyborach i trudnościach dnia codziennego. Teraz żona piłkarza poświęci się dla ukochanego - odłoży swoje obowiązki i podczas Euro będzie blisko niego. "Lewy" na pewno jest bardzo szczęśliwy.

Anna Lewandowska może narzekać na brak wolnego czasu. Ma na głowie sporo - zajmuje się karierą, domem i mężem. Jednak teraz udowodniła, że w razie potrzeby jest w stanie zrezygnować ze swoich planów i poświęcić się dla Roberta.

Dla obojga Lewandowskich najważniejsze są teraz mistrzostwa Europy we Francji. Pod Euro układają całe swoje życie. To dla Ani oznacza wiele wyrzeczeń.

"Ania postanowiła pojechać do Francji, dlatego na czas mistrzostw zawiesiła treningi i tournée promujące jej najnowszą książkę i płytę DVD. Od kilku miesięcy przygotowuje też zapas postów na swojego bloga" - zdradza "Party" koleżanka sportsmenki.

Reklama

Dla żony piłkarza bardzo liczy się jej praca, ale jeszcze ważniejszy jest mąż. To dla niego miała odrzucić intratne propozycje zawodowe. Magazyn donosi, że Lewandowskiej zaoferowano fuchę redaktor naczelnej wakacyjnych wydań pewnego luksusowego pisma. Ponadto Ania odmówić miała udziału w reklamie kosmetyków. 

Gdyby przyjęła którąś z tych propozycji, nie mogłaby być blisko Roberta podczas trudnych i istotnych dla niego chwil. Musiałaby zostać w Polsce w czerwcu i w lipcu, czyli podczas trwania Euro. 

Taka żona to prawdziwy skarb!

***
Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »