Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Anna Kalczyńska wywołała aferę! Internauci nie mieli litości

Anna Kalczyńska (44 l.) postanowiła zabrać głos w sprawie ostatnich kontrowersji wokół mniejszości społecznych, które przez polityków prawicy zostały nazwane szkodliwą ideologią LGBT. Dziennikarka TVN wywoła w sieci aferę, publikując wpis na Twitterze.

Od kilku dni w mediach głośno jest o wypowiedzi Andrzeja Dudy dotyczącej ideologii LGBT, która rzekomo ma stanowić zagrożenie dla rozwoju dzieci i młodzieży. Prezydent podpisał "Kartę Rodziny", w której widnieje zapis dotyczący "obrony instytucji małżeństwa" (jako związek kobiety i mężczyzny). 

Zapisane w dokumencie postulaty uderzają w osoby o odmiennej orientacji seksualnej, które są przez polityków prawicy postrzegani jako ludzie gorszej kategorii. Sprawa wywołała poruszenie wśród społeczeństwa, którzy krytykują rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o rzekomym zagrożeniu młodzieży przez ideologię LGBT i podkreślają, że osoby homoseksualne są normalnymi ludźmi, którzy chcą mieć możliwość, kochania kogo się chce. 

Reklama

Głos w tej sprawie postanowiła zabrać Anna Kalczyńska, dziennikarka znana głównie z prowadzenia porannego programu "Dzień Dobry TVN". Prezenterka w opublikowanym na Twitterze wpisie zaczęła zastanawiać się, dlaczego politycy nie mogą porozumieć się z mniejszościami społecznymi. W końcu gwiazda doszła do zaskakującej konkluzji, która wywołała wielkie poruszenie. 

"A może błędem jest SPOSÓB opowiadania o ludziach LGBT? Zamiast agresywnych seksualnych parad na ulicach i wojujących polityków potrzeba empatii i spokoju w przedstawianiu historii ludzi wokół nas?" - napisała na Twitterze dziennikarka.

Zapewne Kalczyńska nie chciała nikogo urazić, ale spora części internautów negatywnie odebrała jej wpis i zarzuciła gwieździe brak rzetelności dziennikarskiej. Komentujący twierdzą, że Kalczyńska kompletnie nie ma pojęcia o przebiegu parad równości odbywających się w Polsce, które przecież nie są w żadnym stopniu agresywne. 

"Pani Aniu, czy naprawdę widuje pani w Polsce 'agresywne seksualne parady na ulicach'?", "Proponuję się przejść na jakiś marsz i się przekonać, jak bardzo 'agresywnie seksualny' jest. Podpowiem, że niezbyt" - pisali oburzeni internauci.

Dziennikarka widząc masę negatywnych komentarzy, postanowiła nieco sprostować swój poprzedni wpis. 

"Ten tweet nikogo nie obraża. Nawiązuje do stylu berlińskich parad LGBT, które są niekompatybilne z mentalnością środowisk konserwatywnych w Pl. A to, że nie chodzę na warszawskie parady równości (wiem, są inne), nie oznacza, że jestem faszystką i że stoję obok Putina. Sorry. Nie trzymam ze skrajną prawicą. Napisałam, że trzymam z osobami homoseksualnymi, które cierpią z powodu skrajnych zachowań LGBT. Proszę nie manipulować" - wyjaśniła dziennikarka. 

Niektóre osoby przyznały Kalczyńskiej rację, twierdząc, że osoby homoseksualne niepotrzebnie chcą "na siłę" wyróżnić się podczas parad. O komentarz pokusił się nawet użytkownik, który sam zalicza się do osób LGBT i wyznał, że obserwując parady równości czuje niesmak, gdyż prawdziwe życie mniejszości seksualnych nie wygląda tak, jak twierdzą manifestujący. 

A wy, co sądzicie o wypowiedzi Kalczyńskiej?


***
Zobacz więcej materiałów wideo:

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anna Kalczyńska | LGBT | Andrzej Duda | TVN SA | wybory prezydeckie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje