Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Anna Jantar: Katastrofa samolotu wstrząsnęła całą Polską. Na jaw wychodzą nowe fakty

W latach siedemdziesiątych były u szczytu popularności, a ich piosenki śpiewała cała Polska. Nie bez powodu mówi się, że o uznanie publiczności Anna Jantar (†30) i Irena Jarocka (†66) rywalizowały na śmierć i życie, a nawet się nienawidziły. Jak głosiły plotki, Jarosław Kukulski (†66) swego czasu miał nawet... romansować z Ireną. A jaka jest prawda?

Choć od śmierci Anny Jantar minęło już 38 lat, na jaw wciąż wychodzą nowe fakty z jej życia. Okazuje się, panie nie czuły do siebie zawiści, a ogromny szacunek. Jak udało się ustalić "Rewii", Irena Jarocka ogromnie przeżyła śmierć koleżanki w marcu 1980 roku. O katastrofie lotniczej poinformowała ją przyjaciółka, Danuta Ignatowska.

Reklama

- Tego dnia miałam się spotkać z Ireną w hotelu Brda w Bydgoszczy. Czekałam, aż przyjedzie z koncertu z Aleksandrowa Kujawskiego. Cały czas zastanawiałam się, czy wie o tragedii. Gdy wchodziła do hotelu, poznałam po uśmiechu, że jeszcze nie. Strasznie tę wiadomość przyjęła. Nagle zrobiła się blada, prawie zemdlała. Muzycy odprowadzili ją do pokoju. Na drugi dzień jeszcze pytała, czy to na pewno Ania była w tym samolocie... - wspomina Danuta Ignatowska.

O tragicznej śmierci Anny Jantar Irena Jarocka pisała potem w liście do swojego męża Michała Sobolewskiego, który wówczas pracował w Stanach Zjednoczonych.

- Bardzo to przeżywała. Pisała ciepło o Annie, a potem mówiła, że wraz z tą śmiercią przekonała się, jak bliska jej była - zdradza autorka wspomnień o obu piosenkarkach, Mariola Pryzwan.

By oddać hołd nieżyjącej koleżance, Irena Jarocka zaśpiewała potem dwie piosenki z jej repertuaru: "Staruszek świat" i "Tylko mnie poproś do tańca". Był czas, kiedy ludzie bardzo często je mylili. Obie śpiewały nie tylko podobne piosenki, ale miały też duże, piękne oczy i długie, ciemne włosy. Również ubierały się w podobnym stylu.

Okazuje się, że pierwsza w nowinkach modowych była na ogół Irena, która po powrocie z kilkuletniego stypendium wokalnego w Paryżu przywiozła do Polski mnóstwo pięknych ubrań i stylistycznych pomysłów prosto ze stolicy europejskiej mody.

W Warszawie uchodziła za prawdziwą elegantkę. Anna Jantar naśladowała więc koleżankę, co skwapliwie wychwytywali miłośnicy talentu Ireny Jarockiej. O te podobieństwa i pomyłki fani zapytali nawet pewnego razu Annę Jantar w czasie spotkania w telewizji.

- To dziwne, bo mój mąż nas nigdy nie pomylił - zażartowała wówczas piosenkarka. Nawet kilka lat po śmierci Anny Jantar dochodziło do pomyłek. Kiedy Irena Jarocka zamawiała taksówkę, dyspozytor nie chciał przyjąć zgłoszenia, myśląc, że żartuje. Słysząc, że dzwoni Jarocka, zakrzyknął: Przecież pani od wielu lat nie żyje!

Do innej niezwykle zabawnej sytuacji doszło w Stanach Zjednoczonych, dokąd Irena Jarocka wyjechała z koncertami. - Po jednym z występów do jej garderoby zapukał fan - wspomina dziennikarz Rafał Podraza. - Już od progu krzyknął na nią z pretensją: Nie rozumiem pani! Śpiewa pani te swoje przeboje, ale nie wszystkie...

Irena była zszokowana. Przecież "Kawiarenki", "Motylem jestem" i "Wymyśliłam cię" zaśpiewała, o co więc chodzi? A mężczyzna na to: A "Najtrudniejszy pierwszy krok", "Tyle słońca w całym mieście" czy "Żeby szczęśliwym być" to nie łaska?!

Oczywiście były to piosenki z repertuaru Anny Jantar. Wielbiciel długo nie mógł ochłonąć po tym, gdy już dotarło do niego, jaka jest prawda.

Dziś córka Ireny Jarockiej Monika Sobolewska i Natalia Kukulska wspólnie zamierzają dbać o pamięć o swych mamach. I o to, by nie powielano starych kłamstw.

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Anna Jantar | Irena Jarocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje