Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Andrzej Strzelecki walczy z chorobą. Współpracownicy: Jest bardzo słaby, strasznie schudł

Andrzej Strzelecki (68 l.) ma za sobą trzy serie chemii, mimo to wrócił na plan serialu "Klan". Jego współpracownicy nie kryją obaw: - Jest bardzo słaby, strasznie schudł, zmizerniał, ale stara się funkcjonować normalnie - mówią.

Wiadomość o tym, że zmaga się z nieoperacyjnym rakiem płuc i oskrzeli, dotarła do wszystkich jego przyjaciół z serialu "Klan" dopiero kilka dni po powrocie na plan po przymusowej przerwie spowodowanej wybuchem pandemii koronawirusa.

Z informacji, którą w pierwszych dniach czerwca opublikowała w mediach społecznościowych córka aktora, Joanna Strzelecka-Żylicz, wynikało, że już w połowie marca poznał diagnozę, ale - chociaż w pierwszej chwili potraktował ją jak wyrok śmierci - nie poddał się i nie przestał wierzyć, że uda mu się pokonać chorobę.

Reklama

Dziś ma nadzieję na zwycięstwo w wojnie, którą wypowiedział nowotworowi. - Zawsze miałem w życiu dużo szczęścia, więc ośmielam się liczyć na to, że i tym razem mi go nie zabraknie - mówi.

Choć na zainicjowaną przez córkę zbiórkę pieniędzy na zakup dziesięciu dawek leku mogącego uratować zycie odpowiedziały tysiące osób, Andrzej Strzelecki uznał, że nie może biernie czekać na to, co przyniosą mu kolejne dni.

- Muszę pracować, muszę zarabiać - powiedział żonie, Joannie Pałuckiej (58 l.), gdy pod koniec maja dowiedział się, że ekipa "Klanu" szykuje się już do rozpoczęcia zdjęć do nowych odcinków serialu.

Miał za sobą trzy serie chemii, czuł się bardzo źle, ale nie chciał rezygnować z możliwości powrotu na plan.

Cieszył się na myśl, że spotka się z przyjaciółmi, których nie widział od marca, i że znów stanie przed kamerą.

- Praca zawsze była dla niego bardzo ważna - twierdzi Joanna Pałucka.

Wystarczył jeden telefon do producenta serialu Pawła Karpińskiego (68 l.), którego pan Andrzej zna jeszcze z czasów, gdy byli licealistami, żeby do harmonogramu pracy natychmiast wpisano sceny z udziałem aktora.

- Na planie wszystko zostało zorganizowane pod Andrzeja - mówi pani Joanna, w towarzystwie której 8 czerwca aktor po raz pierwszy od chwili, gdy zdiagnozowano u niego raka, pojawił się w hali, gdzie powstają zdjęcia do telenoweli.

- Ekipa podeszła do męża bardzo życzliwie. A on... udawał, że nic się nie dzieje. Przed kamerą po prostu przeistoczył się w Tadeusza Koziełło-Kozłowskiego, w którego wciela się już ponad 20 lat - dodaje.

- Grając Tadeusza, mogę choć na chwilę żyć jego życiem, chociaż na moment zapomnieć o swoim, odpędzić czarne myśli o chorobie i o bólu, który bywa nie do zniesienia - twierdzi Andrzej Strzelecki.

Aktor zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie pracować dłużej niż godzinę, góra dwie godziny dziennie.

- Nie wiem, jak długo to potrwa. Ale będę pracował, póki starczy mi sił - deklaruje i zapewnia, że zrobi wszystko, by stawiać się na planie zawsze, gdy będzie potrzebny.

- Jest bardzo słaby, strasznie schudł, zmizerniał, ale stara się funkcjonować normalnie - mówi "Życiu na Gorąco" osoba związana z produkcją "Klanu" i dodaje, osoby odpowiedzialne za organizację pracy na planie zadbały o to, by pan Andrzej miał wszystko, czego potrzebuje, by czuć się komfortowo.

- W ogóle nie bierzemy pod uwagę tego, że może go zabraknąć. Scenarzyści wciąż piszą dla niego nowe sceny, bo nikt z nas nie wyobraża sobie "Klanu" bez doktora Koziełły - mówi członek ekipy.

Niewykluczone, że już w lipcu Andrzej Strzelecki będzie mógł polecieć do Stanów Zjednoczonych, żeby rozpocząć kurację w jednej z nowojorskich klinik.

Na specjalnym koncie "Dla Andrzeja" znajduje się już ponad pół miliona złotych, czyli jedna trzecia całej kwoty potrzebnej na zakup pełnej dawki lekarstwa, które może przybliżyć aktora do zwycięstwa w walce o życie.

W warszawskim Teatrze Buffo odbył się koncert charytatywny, z którego cały dochód przeznaczony został na sfinansowanie leczenia byłego rektora Akademii Teatralnej.

- Powoli przestaję być sobą i nie mam na to wpływu, więc zdecydowałem się zwrócić o pomoc. Jestem bardzo wdzięczny koleżankom i kolegom ze środowiska za wsparcie - mówi pan Andrzej. - Nie poddajemy się, walczymy - zapewnia żona aktora.

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Strzelecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »