Przejdź na stronę główną Interia.pl

Alicja Bachleda-Curuś powiedziała synowi o chorobie ojca

Colin Farrell (41 l.), były partner Alicji Bachledy-Curuś (34 l.) i ojciec jej syna Henry'ego (8 l.), znów walczy z nałogiem. Jak wyznał, leczy się, bo chce być odpowiedzialnym rodzicem.

Długo zastanawiała się, co odpowiedzieć, gdy 8-latek pytał ją, dlaczego tata ostatnio go nie odwiedza. Alicja Bachleda-Curuś powiedziała dziecku prawdę. Jego ojciec Colin Farrell musiał wyjechać, by się leczyć.

Reklama

Jak się okazuje, hollywoodzki gwiazdor sam zgłosił się do kliniki odwykowej w Arizonie z obawy przed powrotem do alkoholizmu. Niedawno wyznał, że motywacją do podjęcia leczenia jest miłość do synów - 14-letniego Jamesa, cierpiącego na syndrom Angelmana (choroba powoduje opóźnienia w rozwoju), i Henry’ego.

- Dzieci łatwo się obwiniają o błędy rodziców, jeśli cokolwiek złego dzieje się w rodzinie: przemoc, zdrady, alkohol. Pierwszą myślą dziecka będzie: "to przeze mnie". Gdy to zrozumiałem, moje serce rozpadło się na kawałki - zwierzył się Colin.

Choć aktor rozstał się z matkami swoich synów, stara się aktywnie uczestniczyć w życiu chłopców. Mieszka blisko nich, często odwozi ich do szkół, odrabia z nimi lekcje i rozmawia o wszystkim. By sprostać obowiązkom taty - musi być trzeźwy.

Alicja docenia starania byłego partnera, by trzymać się z dala od używek. Wie, że w Hollywood, w środowisku aktorskim, to niełatwe.

Colin to jeden z najbardziej zapracowanych gwiazdorów. Pokusa, by sięgnąć po używki, na chwilę zapomnieć o wszechobecnym stresie, jest ogromna. Farrell, który wielokrotnie podejmował próby zerwania z nałogiem alkoholowym, niedawno w filmie "Ratując pana Banksa" zagrał rolę ojca, który zmaga się z tym samym problemem, naznaczając też traumą swojego potomka.

Gwiazdor nie dopuszcza do siebie myśli, że przez niego mogliby cierpieć jego synowie.

- Strach i wstyd, że zawiedzie się dzieci, jest chyba najsilniejszym uczuciem, jakie popycha mężczyzn do działania - przyznał aktor przy okazji promocji filmu. - Mam nadzieję, że moi synowie zawsze czuli się kochani. Choćbym nie wiem, co robił i gdzie był, oni mają pewność, że kocham ich bezwarunkowo - podkreślił.

Ma świadomość, że Henry i jego przyrodni brat liczą dni, kiedy do nich wróci.

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama