Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Alicja Bachleda-Curuś i Marcin Gortat biorą ślub. Zaproszenie otrzymał... Colin Farrell?

Na ten moment czekała cała góralska rodzina Alicji Bachledy-Curuś (35 l.). U nich wszystko musi być "po bożemu"!

Kiedy aktorka przedstawiła ukochanego Marcina Gortata (34 l.) rodzinie z Zakopanego, jej bliscy odetchnęli z ulgą. - Górale spojrzą na człowieka i widzą, ile jest wart. Marcin już wszedł do rodziny. Traktowany jest jak swój. Dba o Alicję i jej synka, ale co najważniejsze, poważnie o nich myśli. To człowiek, który odniósł sukces, a teraz chce postawić na rodzinę, a to dla górali największa świętość - mówi "Rewii" osoba z rodziny Alicji.

Reklama

Nie da się przecież ukryć, że nazwisko Bachleda-Curuś zna każdy zakopiańczyk, a może i każdy Polak. O rodzinie aktorki mówi się góralska arystokracja, która dzieli się na kilka klanów. Jeden z nich, wywodzący się od Jakuba, to słynni narciarze alpejscy. Drugi - pochodzący od Jana - to biznesmeni. Z tego drugiego klanu pochodzi Alicja. To właśnie oni organizują zjazdy rodzinne i bardzo pielęgnują tradycję.

- U nich wszystko musi być po Bożemu. Narzeczeństwo, ślub i dopiero dziecko. Każdy to wie i przestrzega, a jak nie, to od razu jest upominany przez nestorów rodu - opowiada o zasadach panujących w rodzinie osoba z nią związana.

Alicja nie zawsze przestrzegała ustalonych zasad. Od lat mieszka w USA, gdzie robi karierę i próbuje ułożyć sobie życie. Żyje nowocześnie, a to nie spotyka się z akceptacją rodziny. Wie o tym i nie ukrywa, że dotychczas w rodzinie była czarną owcą. Nieformalny związek z Colinem Farrellem (42 l.) i w końcu samotne macierzyństwo są bardzo dalekie od zasad uświęconych tradycją.

- Nie powielam tradycji dotyczących małżeństwa. Bo u nas panuje opinia, że tradycyjne podejście do rodziny gwarantuje spokojne życie. A mnie to nigdy nie było dane - mówi i dodaje: - Nie ja jedna jestem czarną owcą. Mój starszy brat Tadeusz jest równie niepokorną duszą i romantykiem jak ja - zdradza.

Kiedy już przyjeżdżała do Polski, spotykała się z rodzicami Lidią i Tadeuszem, ale nie z wujostwem. Bała się krytyki z ich strony, dlatego zrezygnowała z uczestnictwa w rodzinnych zjazdach. Żyła swoim życiem, nie myślała o ślubie, ale jednocześnie nie chciała się z tego tłumaczyć.

- Nie marzyłam o ślubie. To wszystko zależy od mężczyzny. Tylko ten właściwy może w nas rozniecić takie marzenia - wyznaje. I stało się.

Kiedy poznała Marcina, poczuła że to mężczyzna z którym chce iść przez życie. Wie, że nie jest dla niego łatwą partnerką. Silna, chodząca swoimi ścieżkami i przyzwyczajona do tego, że robi co chce, ale podjęli już decyzję i chcą być razem. Rozpoczynają nowy etap w swoim życiu. Zamieszkają razem w Los Angeles i planują wziąć ślub tradycyjny w Polsce, na którym bawić się będzie cała rodzina Alicji oraz... być może były partner Colin Farrell, z którym Ala po rozstaniu pozostaje w przyjacielskich stosunkach.

Ślub pozwoli jej w pełni wrócić do rodziny i uczestniczyć w zjeździe Bachledów zaplanowanym na przyszły rok.

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Alicja Bachleda-Curuś | Marcin Gortat

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje