Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Aleksander Doba nie żyje. Ujawniono kulisy śmierci znanego podróżnika

Aleksander Doba zmarł w poniedziałek 22 lutego "śmiercią podróżnika, zdobywając najwyższy szczyt Afryki" - przekazała rodzina. Jak relacjonuje organizator wyprawy na Kilimandżaro, kajakarz chwilę przed śmiercią mówił, że jest w dobrej formie. Niewiele później zasłabł i stracił przytomność. Miał 74 lata.

Okoliczności śmierci

Grupa, z którą Aleksander Doba zdobywał "dach Afryki", podzieliła się na mniejsze podgrupy. 74-letni podróżnik szedł własnym tempem ze swoim przewodnikiem - dowiedział się portal polsatnews.pl.

Reklama

- Czuł się dobrze, nie było objawów choroby wysokościowej. Był z nim kontakt - zapewniał Łukasz Nowak, założyciel Klubu Podróżników Soliści, który był organizatorem wyprawy.

Część zdobywców spotkała Dobę w okolicach pierwszego z trzech wierzchołków Kilimandżaro. 

- Mówił, że jest w świetnej formie, krzyczał "Afryka dzika" i że jest szczęśliwy - relacjonował Nowak.

Aleksander Dobra zdobył szczyt, ale przed wykonaniem pamiątkowej fotografii poprosił o dwie minuty odpoczynku. 

- Chwilę później stracił przytomność, a zaraz później funkcje życiowe - powiedział Nowak.

Mimo podjętej natychmiast reanimacji podróżnik zmarł.  

Oficjalna przyczyna zgonu nie jest jeszcze znana. 

"Zawsze byłem radosny i wesoły"

W 2017 roku Doba udzielił wywiadu Interii, w którym opowiedział o swojej pasji.

- Jak niby zdefiniować to, czy można jeszcze pływać kajakiem, czy już się nie powinno? Czasami ktoś mnie pyta, czy nie jestem już na to za stary. I zawsze odpowiadam tak samo: Nie wiem. Jak dożyję starości, to dam znać - mówił. 

- Czy ja wyglądam na wariata? Jak patrzę w lustro, to taki normalny, radosny człowiek... Ja zresztą nie wiem, jak wariat wygląda. Zawsze byłem radosny i wesoły. Być może niektórzy, kiedy widzą, co robię, mają mnie za wariata. A mnie się po prostu nie chcę tracić czasu na siedzenie w domu. Wolę wziąć kajak i popływać - powiedział Doba.

Kim był Aleksander Doba?

Aleksander Doba jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki. Wyłącznie dzięki sile swoich mięśni przepłynął też Morze Bałtyckie i Bajkał. 

Jako pierwszy w historii opłynął całe polskie wybrzeże z Polic do Elbląga oraz Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia.  

Zdobył dwa złote, srebrny i brązowy medal w Otwartych Akademickich Mistrzostwach Polski w kajakarstwie górskim.

Popularność przyniósł mu udział w programie "Agent Gwiazdy", w którym pojawił się w 2019 roku. Odpadł w trzecim odcinki.

"Traktowałem to cały czas jako wspaniałą zabawę" - tłumaczył. Mieszkał w Policach. Tam pracował w Zakładach Chemicznych Police. Miał żonę Gabrysię i dwóch synów - Bartłomieja i Czesława.

Interia/Polsatnews.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Aleksander Doba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »