Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Radwańska i kulisy jej wielkiej miłości. Ukochany pojawił się w odpowiednim momencie

Agnieszce Radwańskiej (26 l.) nie było łatwo w życiu. Pomimo oszałamiającej kariery sportowej w sferze prywatnej nie zawsze układało się po jej myśli. Teraz się to zmieniło. Jest szczęśliwa, bo u jej boku jest ukochany Dawid Celt (29 l.)!

Nowa tenisowa mistrzyni świata wygrała turniej WTA Finals w Singapurze.

Reklama

Godzinę po historycznym zwycięstwie Agnieszka Radwańska napisała do siostry Urszuli (24 l.): "To jest mój prezent dla dziadka". 

Ogromna szkoda, że Władysław Radwański nie doczekał największego sukcesu wnuczki, zmarł przed dwoma laty.

Agnieszka to twarda dziewczyna. Nigdy się nie poddaje, nie skarży, nie marudzi. Jest zamknięta w sobie. Po porażkach nie płacze krokodylimi łzami, jak robią inne zawodniczki. 

- Pod tym względem Iśka niewiele się zmieniła od dziecka - mówi mama Marta Radwańska. - Nie znosi też wracać do tego, co było. 

Dlatego konsekwentnie nie ogląda siebie w telewizyjnych powtórkach. Gdy przegrywa, jest zła, ale wie, że zaraz będzie kolejna szansa na zwycięstwo. 

W tym sezonie często przegrywała i wydawało się, że rok 2015 będzie najgorszym w jej karierze. A ona zakończyła go jak prawdziwa wojowniczka. 

To właśnie dziadek, gdy była jeszcze dzieckiem, mówił jej, że będzie najlepszą tenisistką świata! 

Władysław Radwański był dla wnuczek autorytetem, życiowym drogowskazem. Uczył historii Polski, zabierał do kościoła, kształtował moralny kręgosłup. 

Gdy trenowały cały dzień na kortach, przywoził im ogórkową w słoiku, a gdy zabrakło pieniędzy na zagraniczne wyjazdy, sprzedał rodzinne obrazy. 

Dlatego Agnieszka i Urszula wierzą, że dziadek nadal im pomaga z wysokości niebios. 

Dziadek, mimo że był już ciężko chory, wsparł też Agnieszkę, gdy przed czterema laty stanęła na rozdrożu swojej kariery. 

Czuła się bardzo samotna, bo relacje między nią a ojcem Robertem Radwańskim (53 l.), wychowawcą i reżyserem jej kariery, popsuły się. Główną przyczyną był rozwód rodziców. 

Agnieszka nie zaakceptowała związku ojca z młodą kobietą. Miała poparcie dziadka, bo to on odważnie przeciwstawiał się synowi. 

Wielki mur pretensji i żalów miał wymierne sportowe konsekwencje. 

Agnieszka zaczęła przegrywać i schodziła z kortów z grymasem niezadowolenia na twarzy. 

Nie wytrzymywała też nerwowo, kłóciła się z sędziami, rzucała rakietami o ziemię. 

Z dawnej grzecznej dziewczynki stała się wulkanem złości.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje