Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Agnieszka Fitkau-Perepeczko zdradza, jak teraz wygląda jej życie! Ujawniła prawdę o swoich romansach

Zawsze ma swoje zdanie i mówi to, co myśli. Agnieszka Fitkau-Perepeczko (78 l.) już nie może doczekać się powrotu do Polski, ale w Australii, gdzie mieszka, też się nie nudzi. Opowiedziała „Na żywo” m.in., co robiła w maju, w 78. urodziny, oraz o swoich adoratorach.

Zamieściłaś w internecie filmik, na którym tańczysz w koronkowych pończochach, z szampanem w ręku. 

- Wyginać się każdy potrafi, ale chodzi o to, by robić to z odpowiednią energią. A we mnie jest miłość i pożądanie. Chciałam to pokazać za sprawą Facebooka. 

Twój nieżyjący mąż, Marek, lubił, gdy dla niego tańczyłaś?

- Uwielbiał to. Przecież każdy prawdziwy facet lubi, jak kobieta dla niego tańczy! 

Ale teraz zobaczyły to tysiące osób, nie miałaś oporów? 

- Byłam w doskonałym humorze. Przyszli do mnie znajomi z butelką szampana i doszliśmy do wniosku, że w urodziny można wszystko... Potem zalała mnie fala pozytywnych wiadomości. 

Reklama

Życzenia przysłała także Krystyna Prońko (sprawdź!)... 

- "Moja kochana, cieszę się razem z tobą. Wyglądasz bosko" - napisała. Zawsze była szczera i za to ją lubię. W życiu trzeba iść na całość. Miłość, radość, szczęście to jest to, co należy się każdemu człowiekowi od początku do końca. Ten, kto tego nie rozumie i nie akceptuje, umarł za życia... 

Niedługo wracasz do Polski, może czas na negocjacje z "Tańcem z gwiazdami"? 

- A dlaczego nie? Porozmawiać zawsze warto... 

Miałabyś okazję udowodnić, że metryka to nie jest żaden wyrok. 

- Niestety, utarło się, że mężczyzna im starszy, tym lepszy, a kobieta, która przekroczyła 70. to stara raszpla. To okrutne i niesprawiedliwe! Dyskutujemy o tym czasem na moim profilu i dochodzimy do wniosku, że trzeba czerpać radość z małych rzeczy. Mnie cieszy dobrze wysmażony stek, który mogę zjeść na moim tarasie z kieliszkiem wina, dobra książka. 

Nie obawiasz się fali obraźliwych wpisów? 

- Kocham je i czekam na nie! Kolekcjonuję te najciekawsze, a potem mam z nich niezły ubaw. Ale zdarzają się też miłe wiadomości, na przykład list, który dostałam niedawno... 

Zdradzisz nam jego treść? 

- Pewna kobieta napisała, że wiejski dom, w którym ja i Marek spędziliśmy miodowy miesiąc, wciąż stoi w tym samym miejscu. Ten, w którym spaliśmy na sienniku, pod wielką, białą pierzyną, i prawie nie wychodziliśmy na zewnątrz, bo tak byliśmy siebie spragnieni. Te wspomnienia sprawiają, że czuję się szczęśliwa, mimo że nie ma go już 14 lat... 

W każdym nowym mężczyźnie szukasz Marka? 

- To niemożliwe. On był jedyny i niepowtarzalny. Zdarzają mi się fascynacje, nawet dużo młodszymi mężczyznami, którzy piszą dla mnie wiersze, ale i tak zawsze moje szare komórki wygrywają z namiętnością. A ja lubię słuchać swojego mózgu.

I co Ci podpowiada? 

- Że to są romanse na chwilę, takie, które dodają mi tylko blasku. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »