Przejdź na stronę główną Interia.pl

Agnieszka Dygant przeżyła dramat! Długo nie mogła się pozbierać

Gdy Agnieszka Dygant (44 l.) miała osiem lat, straciła ojca. Ze wspólnie przeżytego czasu pamięta tylko chwile. Ale z lekcji, jaką otrzymała, gdy odszedł, korzysta do dziś.

"Xawery odziedziczył najgorsze moje cechy, czyli choleryczność, potrzebę sukcesu, skupiania na sobie uwagi. Obawiam się, że on też chce zadziwić świat. Ale tak poza tym jest najcudowniejszym chłopcem, jakiego znam" - wyznała w ostatnim wywiadzie Agnieszka Dygant, pytana o swojego jedynaka.

Reklama

Jednak, jak przyznała, przyszedł moment, że nawet on nie był w stanie odgonić do niej najgorszych myśli. Musiała to zrobić sama. Aby to zrozumieć, trzeba jednak cofnąć się do jej dzieciństwa w Piasecznie pod Warszawą. Chwile spędzane na beztroskiej zabawie przerwała nagła śmierć ojca. 

Przyszła aktorka była wtedy ośmiolatką. Ma niewiele wspomnień związanych z tatą. Jedynie nieliczne obrazki jak to, gdy robi na trzepaku wygibasy, jej mama boi się, że coś jej się stanie, a ojciec pilnuje, aby do tego nie doszło. Pamięta też wspólne zabawy.

"Widzę, jak inne dzieci do niego lgną, a ja jestem o to zazdrosna" - wspomina. 

Dlatego dziś nie potrafi powiedzieć, czy brakowało jej ojca. W jej pamięci jest bowiem głównie mama... Sześć lat po śmierci taty nastoletnia Agnieszka musiała stawić czoła jej chorobie.

U rodzicielki wykryto tętniaka mózgu. Wyzdrowiała, ale wtedy spadł na nie kolejny cios - ojczym aktorki zginął w wypadku samochodowym. Patrząc na mamę, uczyła się podnosić z upadków sama.

Czy aktorstwo stało się dla niej ucieczką? Woli mówić, że pojawiło się, gdyż uwielbiała się wygłupiać, a w liceum podczas imprez być duszą towarzystwa. Potrafiła wskoczyć na stół, zatańczyć i zaśpiewać. Praca w zawodzie stała się tym, co będzie ją napędzać i definiować.

Zrozumiała to w momencie, gdy na dwa lata zrezygnowała z zawodowych wyzwań, by poświęcić czas synowi. To wtedy pojawił się kryzys. Spełniała się jako mama, ale w pewnym momencie poczuła silny niepokój, że nie potrafi już grać.

"Zaskoczyło mnie, jak szybko straciłam poczucie własnej wartości" - wyznaje Agnieszka.

Sytuacji nie ułatwiał fakt, że jej życiowy partner Patrick Yoka jest reżyserem.

"Jak wracał do domu i opowiadał, co było u niego na planie, udawałam, że mnie to ani ziębi, ani grzeje, aż w końcu wypaliłam: ‘Przestań już o tym pieprzyć, bo po pierwsze, w ogóle mnie to nie interesuje, a pod drugie, serce mi pęka, że to nie ja gram, tylko moje koleżanki’ " - zdradza gwiazda.

Pewność siebie i wiarę w zdolności odzyskała dopiero, gdy wróciła na plan.

"Pomyślałam wtedy, że umiejętność podnoszenia się, mobilizacji, walki o siebie jest bardzo ważna" - mówi Dygant. 

Dziś wie, że jest lepszą mamą także dzięki temu, że pracuje. Nie zawsze udaje jej się godzić obowiązki zawodowe z domowymi, ale na szczęście może liczyć na pomoc mamy, która, gdy trzeba, odbierze Xawerego ze szkoły czy ugotuje obiad. To, że są sobie bardzo bliskie sprawia, że Agnieszka wciąż czuje się dzieckiem.

"W sumie nigdy tego nie czułam tak mocno jak teraz" - przyznaje.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Dygant

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje