Michał Szpak ogłosił koniec dawnego siebie. Już nie wytrzymywał
Michał Szpak zyskał rozpoznawalność w 2011 roku, za sprawą udziału w popularnym talent show, ale jakiś czas temu sam przyznał, że prawdziwą swobodę twórczą osiągnął dopiero przy płycie "Nadwiślański mrok" z 2023. Niedawno zaczął nowy rozdział w karierze - piosenka "Fire" była pożegnaniem z 10-letnią relacją uczuciową, otwiera się w nowym oknie, ale też z tym, jak wyglądało do tej pory jego życie.
Muzyk pracuje przy nowych utworach z zagranicznymi producentami, ale najnowszy singiel "Maj", otwiera się w nowym oknie, jaki miał premierę 28 maja, powstał w swobodnej atmosferze, podczas kreatywnego wyjazdu z jego zespołem w Zakopanem. W programie "Onet Rano" opowiada o nowym etapie swojej artystycznej drogi. Kiedy dziennikarka zapytała go "gdzie jest stary Michał Szpak, otwiera się w nowym oknie", artysta odpowiedział z uśmiechem.
"A może właśnie czas na nowe? Może tak długo się gnieździłem w starym, że już nie byłem w stanie wytrzymać? I stwierdziłem, że pora się z tym pożegnać" - ogłosił.
Michał Szpak wydał singiel "Maj". Sam jest zdziwiony efektem
Przy poprzednich projektach muzycznych Szpak pokazywał bardzo patetyczny, często mroczny wizerunek. Teraz nie tylko zmienił styl ubierania na bardziej "zwyczajny", swobodny i lekki. Teraz mówi wprost, że kończy z patosem, pora na uśmiech i kolory.
"Ta zmiana dobrze mi też zrobiła. Ten proces [...] pozwolił mi w jakiś sposób się oczyścić i puścić potrzebę udowadniania czegoś samemu sobie, że musi być ambitnie, że musi być topowo. A teraz poczułem, że właśnie przychodzi czas na taką wiosnę w sercu, w życiu i emocjach" - ogłosił.
Artysta wyjaśnia, że luzu, który teraz czuje, ludzie do tej pory u niego nie widzieli. Sam przeżył szok, kiedy usłyszał, że potrafi brzmieć w taki sposób.
"Wyszedł taki luz, którego tak naprawdę ludzie nie są w stanie poznać w moim wydaniu. Jeśli ktoś mnie nie pozna twarzą w twarz, to może pomyśleć sobie, że mam muchy w nosie albo że jestem nieco patetyczny, ale ja kocham wolność" - mówi.
Michał Szpak czuje, że już nie musi niczego udowadniać
Szpak do tej pory inspirował się brzmieniami pop-rockowymi, symfonicznymi, operowymi, a nawet jazzowymi czy muzyką klasyczną. Tymczasem "Maj" utrzymany jest w klimacie beztroskiego disco popu. Wynika to z faktu, że czuje, że już nie musi niczego i nikomu udowadniać.
"Wydaje mi się, że nie zagubiłem swojego stylu, tylko odnalazłem taki rodzaj wolności muzycznej, że nie muszę już udowadniać, że mam ogromny głos, że mogę zaśpiewać każdą balladę i jestem w stanie temu podołać, że jestem świetnym wokalistą" - wyjaśnia.
Michał szczerze przyznaje, że obecnie jest szczęśliwy. Także dlatego, że postanowił więcej czasu spędzać z rodziną i bliskimi - i nie oddałby ani sekundy z tych chwil w zamian za koncert czy festiwal.
Zobacz też:
Michał Szpak przerwał milczenie. Potwierdził domysły fanów, otwiera się w nowym oknie








