"Ranczo" wraca z kolejnym sezonem
"Ranczo" okazało się prawdziwym hitem i do dziś jest jedną z najbardziej cenionych produkcji Telewizji Polskiej.
Serial zadebiutował na antenie w 2006 roku i od razu zyskał dużą popularność. Chociaż twórcy mieli w planach zakończyć opowieść po czterech sezonach, sukces sprawił, że "Ranczo" doczekało się kolejnych serii i było z przerwami emitowane aż przez dekadę.
W międzyczasie powstał także film pełnometrażowy, a aktorzy występujący w rolach mieszkańców Wilkowyj stali się prawdziwymi gwiazdami.
Po kilkunastu latach przerwy producenci postanowili reaktywować serial i nakręcić kontynuację losów ulubionych bohaterów.
Jak na razie nie wiadomo, co będzie stanowiło główny wątek 11. sezonu serii, jednak ujawniono, że na plan powróciły nazwiska znane z pierwowzoru. Swoją obecnością wśród starych znajomych pochwalił się już między innymi Cezary Żak i Artur Barciś, a także Ilona Ostrowska i Anna Iberszer.
Michał Królikowski wystąpi w "Ranczu". Wiadomo, kogo zagra
Zarówno fani, jak i twórcy ubolewają na tym, że do roli Kusego nie wróci nieodżałowany Paweł Królikowski.
Na szczęście wiadomo już, że w napisach końcowych ponownie pojawi się jego nazwisko. Okazuje się, że w "Ranczu" zagra Michał Królikowski, czyli syn Rafała Królikowskiego.
Bratanek zmarłego w 2020 roku aktora wcieli się w jednego z ochroniarzy słynnego wójta - jednego z głównych bohaterów, granego przez Cezarego Żaka.
24-latek - podobnie jak pozostali członkowie rodziny Królikowskich - także zdecydował się na karierę w show-biznesie. Ma na swoim koncie pierwsze role filmowe i telewizyjne.
Co ciekawe, początkowo nie miał zamiaru iść w lady słynnego ojca i marzył o tym, by zostać piłkarzem.
Zdanie zmienił dopiero w liceum, gdy wcielił się w Winicjusza w szkolnej inscenizacji "Quo vadis".
"Zrozumiałem, że tutaj jest moje miejsce" - wspominał w rozmowie z "Vivą!"

Zobacz też:
Grała córkę Solejuków w "Ranczu" i nagle usunęła się w cień. Wybrała inny zawód
Serialowy Hadziuk wspomina pierwsze dni na planie. "Ranczo" dało mu w kość
Gwiazdor "Rancza" nie mógł powstrzymać się od komentarza








