Kubicka od dawna jest z tego znana. Gdy to się dzieje, nie może odpuścić
Sandra Kubicka zawsze chętnie działała w mediach społecznościowych. W końcu to tam promuje swoje biznesy, wywiązuje się ze współprac reklamowych, pokazuje swoją codzienność i dzieli się przemyśleniami.
Dzięki temu jej obserwatorzy mogli z bliska przyglądać się wielu aspektom jej życia. Influencerka często wykorzystywała ten kanał komunikacji do nawiązania z nimi kontaktu czy - w przypadku jej przeciwników - wejścia w polemikę.
Od jakiegoś czasu 31-latka podkreśla, że jest w świetnym momencie swojego życia, w którym w końcu wszystko się poukładało. Jest szczęśliwie zakochana, ma wspaniałego syna, dba o zdrowe odżywianie i regularne treningi, a co jakiś czas bawi się na wyjazdach.
I właśnie w związku z tym, że w końcu dotarła tam, gdzie chciała, postanowiła położyć kres plotkom na swój temat.
Kubicka zdobyła się na szczerość. "Im jestem starsza, tym wyraźniej to widzę"
We wtorek, niemal w samo południe, Kubicka opublikowała na Instagramie obszerny post. Widać było, że jest on efektem wcześniejszych przemyśleń - chociażby tych, którymi dzieliła się wieczorem poprzedniego dnia na Stories.
"Instagram stał się miejscem, w którym pokazujemy głównie ładne kadry. Ja też to robię. Wrzucam zdjęcia, na których wszystko wygląda idealnie. Media społecznościowe nauczyły mnie, że kiedy mówię, co naprawdę myślę, rzadko kto słyszy to tak, jak to powiedziałam" - zaczęła.
Sandra dobrze zdaje sobie jednak sprawę z tego, jaka jest rzeczywistość. Sama tego doświadczyła.
"Ale im jestem starsza, tym wyraźniej widzę, że życie nie składa się z ładnych kadrów. Składa się z trudnych dni i z tego, kto przy tobie wtedy zostaje. Nie budują cię wakacje ani zdjęcia z łodzi. Budują cię momenty, w których jest ci najgorzej, i to, jak z nich wychodzisz" - napisała.
Kubicka miała tego serdecznie dość. Niemal w samo południe ogłosiła: "Przestałam"
Kubicka od dawna jest na świeczniku, wszystkim jej działaniom przyglądało się więc zawsze sporo postronnych osób. Celebrytka dojrzewała i zmieniała się na oczach innych, ale nie wszyscy potrafili to dostrzec.
"(...) Popełniłam mnóstwo błędów z tą różnicą, że oglądał je świat i został po nich ślad. Dziś mam 31 lat i nie jestem tą samą dziewczyną, którą byłam w wieku 20 lat. Nie wiem, czy to sprawiedliwe, żeby ktoś trzymał mnie w tamtych wersjach" - podkreśliła.
Właśnie dlatego Sandra ma dość bycia krytykowaną za to, że - pomimo bycia trzykrotnie zaręczoną i raz zamężną - wciąż poszukuje miłości i chce być szczęśliwa; że co rusz angażuje się w nowe projekty, które czasami kończą się porażką. Boli ją to, że niektórzy cieszą się z jej niepowodzeń.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że cokolwiek by nie zrobiła, to i tak zostanie to źle odebrane.
"Kiedy milczę, mówią, że mam coś do ukrycia. Kiedy się otwieram, że mówię za dużo. Kiedy się bronię, że nie powinnam. Kiedy się nie bronię, cieszą się, że jestem słaba. Nie da się wygrać tej gry, więc przestałam w nią grać" - zadeklarowała.
Kubicka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Rozemocjonowana obwieściła: "Będą kolejne"
Kubicka postanowiła zupełnie zmienić swoje podejście. Tylko w ostatnim czasie ukazały się dwa obszerne wywiady, które przeprowadziły z nią Dorota Szelągowska i Ewa Chodakowska. Obydwa odbiły się szerokim echem w mediach z uwagi na szczere wyznania Sandry.
"Zaczęłam opowiadać swoją historię sama. Będą kolejne rozmowy i kolejne wywiady, bo mam dość tego, że ktoś inny pisze moją narrację i historię mojego życia. Wyrwane słowa z kontekstu, dopisywane narracje. To, co ktoś o mnie myśli, nie jest moją historią. Jeśli chcecie mnie poznać, to posłuchajcie mnie. Nie innych" - zwróciła się na koniec do fanów.
I wygląda na to, że na tym jeszcze nie koniec.
"Nie poddaję się, dopiero zaczęłam nabierać wiatru w skrzydła" - obwieściła szumnie celebrytka.
Zobacz też:
Kubicka po siedmiu latach wyznała o "Tańcu z gwiazdami". "Za kulisami jest inaczej"
Zakochana Kubicka nagle znowu wspomniała o Baronie. Nie do wiary, jak go nazwała








