Natalia Siwiec 5 lat temu postanowiła przeprowadzić się z mężem i córką do meksykańskiego Tulum, jednak nie zerwała kontaktów z Europą.
Zarówno Natalia, jak i jej mąż, Mariusz Raduszewski dali się poznać jako zapaleni podróżnicy. Potem zrobiło się o niej głośno, gdy jej zdjęcie z mistrzostw obiegło świat.
Natalia Siwiec musiała przywyknąć do luksusu
Z czasem Natalia zrozumiała, że w budowaniu wizerunku warto zachować umiar. Jak ujawniła w rozmowie z "Faktem", zawsze ciągnęło ją do luksusu, ale początkowo nie rozumiała znaczenia tego pojęcia:
"Jak byłam nastolatką, to nawet nie wiedziałam, gdzie kupuje się takie marki jak Hermes, Dior czy Chanel - wspomina celebrytka. W sklepach pojawiały się podróbki, a ja myślałam, ze to oryginalne produkty. Taka torebka podróbka, która kosztowała 2 tysiące złotych była dla mnie bardzo droga i szalałam z radości, że mogę ją mieć".
Z czasem się otrzaskała i nawet wakacje, spędzane u wybrzeży Capri na luksusowym jachcie nie robią na niej wielkiego wrażenia.
Natalia Siwiec relacjonuje godzinny lot
Z Capri postanowiła wybrać się do Paryża, na specjalną prośbę córki, Mii. Lot trwał zaledwie godzinę i, jak wynika z liczby zdjęć zamieszczonych przez Natalię na Instagramie, w całości upłynął jej na dokumentowaniu podróży.
Przypilnowała także, by zostało sfilmowane jej wejście na pokład prywatnego samolotu, z torbą plażową za 4400 zł (na wyprzedaży: 2800 zł). Jak wyznała, niby żartobliwie, powtarzała tę scenę prawie tak długo, jak trwał sam lot:
"Prawie godzina udawania, że pierwszy raz wchodzę do samolotu. 1h lotu".


Zobacz też:
Natalia Siwiec posłuchała fanów i wygląda jak pieczarka. Jest co ratować?
Wydało się ws. Natalii Siwiec. Wiadomo, dlaczego wycofała się z show-biznesu [POMPONIK EXCLUSIVE]








