Edyta i Cezary Pazurowie wspólnie wychowują troje dzieci. Podobnie jak wielu innych celebrytów, starają się spełniać swoje rodzicielskie obowiązki jak najlepiej, choć nie zamierzają podstawiać pociechom wszystkiego pod nos.
Pazurowie nie dają dzieciom wszystkiego. Musi im wystarczyć kieszonkowe
Para przyznała w ostatnim wywiadzie, że konsekwentnie podchodzi do wychowania dzieci i stara się nauczyć je, że rodzice nie zapewnią im wszystkiego.
Z tego względu wspólnie zdecydowali, by wprowadzić kieszonkowe, które pozwoli dzieciom nauczyć się wartości pieniądza i roztropnego zarządzania finansami.
"Dostają kieszonkowe. Staram się tego zawsze trzymać. Wiadomo, że jak czasami przyjdzie dziecko z maślanymi oczami, to się na to patrzy inaczej. Aczkolwiek jest to ważne. Nie ukrywamy tego, że nasze dzieci nie mają wszystkiego, co sobie zażyczą" - opowiedziała Edyta Pazura w rozmowie z Plejadą, podkreślając, że pociechy nie mają u niej taryfy ulgowej, jeśli chodzi o zachcianki.
Pazura oddał kontrolę żonie. Edyta odpowiada za zasady w domu
Cezary Pazura przyznał, że jeśli chodzi o wychowanie dzieci, oparciem jest dla niego żona. To ona ustala zasady.
Aktor czasami ulega jednak swoim dzieciom, jednak zwykle próbuje to zrobić w taki sposób, by jego ukochana się o tym nie dowiedziała.
"U nas Edytka to jest ta osoba, która właśnie ustawia zasady. Niestety czasami pękam (...)/ Wtedy mówię: "Masz, tylko mamie nie mów" - przyznał rozbawiony.
Pazura pilnuje dzieci. To ważna lekcja. "Życie tak nie wygląda"
Pazurze zależy jednak na tym, by jej pociechy uczyły się samodzielności oraz rozwagi, która popłaci w dorosłym życiu.
Nie ukrywa, że pilnuje pociech, by te nie lekceważyły przyjętych zasad.
"Jestem taka, bo wiem, jak smakuje dorosłe życie. Sama pracowałam od 16. roku życia, bo chciałam mieć swoje pieniądze. Wiem, że to zarządzanie pieniędzmi jest bardzo ważne. Nawet, jak przychodzi na przykład do mnie syn i chce coś do gry, to mówię, że to idzie z kieszonkowego. On przynosi mi to 50 zł. Tak będzie w życiu. Nie ma, że ktoś za niego zapłaci rachunek. Nie ma, że ktoś weźmie sobie od kogoś pieniądze i nie odda. Życie tak wygląda, więc my staramy się ich tego nauczyć" - wyjaśniła Pazura.
"Kieszonkowe jest konieczne dla dziecka, bo ono się uczy gospodarować pieniędzmi. Śniadania, obiady mają w szkole. Pierwsze śniadanie jedzą w domu, więc one naprawdę na nic nie potrzebują" - skwitowała na koniec.
Zobacz także:
Pazura nie chciał pracować z żoną. A jednak. Nie jest tak słodko, jak ludzie myśleli
Pazurowie mieli poważny kryzys w związku. "Zaczynały działać myśli racjonalne"
Prawda o małżeństwie Pazurów wyszła na jaw. Edyta przerwała milczenie w sprawie swoich zasług








