Echem w mediach odbiła się niedawna wypowiedź Mateusza Gesslera, który oznajmił, że napiwki powinny być obowiązkiem każdego gościa restauracji. Swoje stanowisko tłumaczył doświadczeniem w gastronomii. Pracował nie tylko w kuchni, lecz także na sali, a dodatkowe pieniądze otrzymywane od klientów pozwalały mu poprawić swoją sytuację finansową.
"Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji" - mówił stanowczo na łamach Pudeleka.
Gessler powołała się na zwyczaje ze Stanów
Kilka miesięcy wcześniej na temat napiwków wypowiedziała się również Magda Gessler. Restauratorka stwierdziła, że w renomowanych lokalach dodatkowe 10 proc. powinno być doliczane do rachunku automatycznie.
Powołała się przy tym na zwyczaje panujące w Stanach Zjednoczonych. Opowiadała, że za brak napiwku wynoszącego 30-40 proc. kelner "prawie że wylatuje za tobą [...]". Sama zaznaczyła jednak, że uważa takie podejście za przesadę.
"To powinno być bardzo różnie. Powyżej sześciu osób powinno to być 10 proc. albo jeśli jest to restauracja o wybitnej sławie, renomie i klasie, to 10 proc. powinno być automatyczne i wtedy nie mamy tego problemu" - mówiła Gessler Plejadzie.
Irena Kamińska-Radomska ma jasne stanowisko ws. napiwków
Do słów restauratorów odniosła się dr Irena Kamińska-Radomska. Ekspertka od savoir-vivre'u opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, w którym podkreśliła, że napiwek pozostaje dobrowolnym gestem klienta.
"Czy napiwek jest obowiązkowy? Nie, absolutnie. W Polsce jest to około 10 proc., ale uwaga, nie tylko w renomowanych restauracjach czy u znanych restauratorów. Wszędzie" - zapewnia.
Kamińska-Radomska nawiązała również do amerykańskiego przykładu przywołanego przez Magdę Gessler. Jej zdaniem zwyczajów panujących w jednym kraju nie należy przedstawiać jako uniwersalnej zasady.
"Nie porównujmy się do innych, dlaczego akurat do Stanów Zjednoczonych. Tam faktycznie wysokość napiwku jest dosyć wysoka, bo coś około 30 proc., ale nikt nikogo nie [wskaże palcem - red.], jeżeli nie zostawię akurat tak wysokiego napiwku. A dlaczego się nie porównamy np. do Japończyków? W Chinach czy w Japonii wręcz nie wypada dać napiwku. Japończycy obraziliby się, bo dla nich to jest honor. Dla nich to jest honor obsłużyć gościa, a za honor się nie płaci" - stwierdziła.

Zobacz też:
Mateusz Gessler nie ma wątpliwości w sprawie napiwków. Padły stanowcze słowa
Wszyscy myślą, że są spokrewnieni. Oto co łączy Mateusza z Magdą Gessler
Krzan mówi wprost o zostawianiu napiwków. Tyle dopłaca








