Anna Korcz przygodę w branży aktorskiej zaczęła pod koniec lat 90., gdy ukończyła PWST i zaczęła grać na deskach teatrów oraz na planach filmowych, jednak największą sławę przyniosła jej rola Izabeli Brzozowskiej w serialu "Na wspólnej".
To właśnie z tą postacią kojarzy ją największa liczba widzów, jednak sama aktorka nie jest zadowolona z tego faktu. W najnowszym wywiadzie przyznała, że nadal czuje się nie do końca spełniona jako artystka i ma chrapkę na nowe wyzwania w filmie.
Korcz przyznała, że na deskach teatru miała okazję wcielać się w różnorodne i złożone postacie, jednak rzadko miała szansę pokazać swój talent w filmach pełnometrażowych, nad czym ubolewa, lecz ma nadzieję, że jeszcze wiele przed nią.
"Teatr kocha mnie od lat, ale film w Polsce nie wykorzystał mnie na tyle, na ile by mógł. Zakładam, że jeszcze coś przede mną, bo bez tego, to by się w ogóle trudno żyło, prawda" - przyznała w rozmowie z Plejadą.
Mało tego, gwiazda serialu wprost przyznała, że w Polsce tylko garstka aktorów jest w dobrej sytuacji i jest obsadzana w nowych rolach, a inni są ignorowani i muszą znaleźć zatrudnienie w innej branży.
"Mamy kilka tysięcy aktorów w Polsce. Gdzie oni znajdują zatrudnienie? Przecież nie w zawodzie. Gra garstka. Nie wiem, czy to jest 20, czy 120 nazwisk, ale gra niewiele osób. Czeka się w kolejce" - skrytykowała sytuację innych aktorów.
Anna Korcz narzeka na życie aktorów. Mówi wprost o niskich emeryturach
Anna Korcz od ponad 40 lat występuje na scenie i przed kamerą, jednak ma duży niedosyt względem pracy na planie. Dziś mówi wprost o tym, że w branży filmowej tylko garstka aktorów może poszczycić się dobrym życiem.
"Artystom nie żyje się najlepiej. Jest garstka aktorów, którym się żyje bardzo dobrze. Przynajmniej to tak widać na zewnątrz, bo wewnątrz nie wiemy, jak jest naprawdę" - dodała w tym samym wywiadzie.
Korcz mimo doświadczenia, wciąż liczy na łut szczęścia i spełnienie się w kolejnej roli, a nie tylko występowanie w jednym serialu.
"Zawodowo też człowiek marzy o innych rolach, bo nie zawsze chcemy grać tylko to samo. Takie jest zapotrzebowanie, więc trzeba znaleźć swoje miejsce. Chciałoby się więcej, dusza krzyczy, ale musimy się podporządkować, więc rola artysty nie jest taka łatwa" - zaznaczyła swój punkt widzenia.
W tej samej rozmowie Anna Korcz odniosła się także do kwestii emerytury. 57-latka nie kryje, że sama zadbała o swoją przyszłość, ponieważ z pensji aktora ciężko byłoby jej przeżyć. Mało tego, prowadzi również inne interesy, z których czerpie korzyści finansowe.
"Od lat sama się ubezpieczam i moja niewielka emeryturka się odkłada. Poza tym prowadzę swój interesik, w związku z tym tam wszystko musi być poukładane według prawa, wszystkie opłaty są uiszczane" - wyznała.
Przeczytajcie również:
To nie były plotki ws. Anny Korcz. Po siedmiu miesiącach od ślubu mówi wprost
Anna Korcz wywołała aferę na cały kraj. Po latach podtrzymuje słowa, nie kocha pociech męża








