Mandaryna ma za sobą emocjonujący występ w "Tańcu z gwiazdami". Ukochana Michała Wiśniewskiego zatańczyła jive'a, który wywarł ogromne wrażenie na jurorach.
Za swój występ otrzymała wysokie noty, bo aż 36 punktów, lecz na koniec odcinka i tak musiała stanąć do dogrywki z innymi uczestnikami.
W trakcie jej niezapomnianego występu doszło jednak do zaskakujących scen. Wszyscy widzowie na chwilę wstrzymali oddech.
Mandaryna ledwie uniknęła upadku w "Tańcu z gwiazdami". "Zamarliśmy na chwilę"
Mandaryna już kolejny raz dała z siebie sto procent na parkiecie. W trakcie jej występu z tanecznym partnerem u boku na scenie nieoczekiwanie pojawiła się ławka wśród iście jesiennej scenografii.
W trakcie układu Mandaryna musiała energicznie wskoczyć na ławkę i przejść po niej kilka kroków. Podczas manewru potknęła się i omal nie spadła, lecz zdołała chwycić się rekwizytu.
Po wpadce szybko doszła jednak do siebie i z uśmiechem na ustach dokończyła układ.
"Tam był moment, że zamarliśmy na chwilę" - skomentował Krzysztof Ibisz tuż po tym, jak zeszła z parkietu, by wysłuchać opinii jurorów o swoim tańcu.
Tomasz Wygoda szybko stanął w obronie wokalistki, twierdząc, że właśnie ze względu na nagłe potknięcie w dalszej części układu jej rama była sztywna, ponieważ Mandaryna pracowała nad wyregulowaniem pracy nóg.

Zobacz także:








