Sylwia Bomba, gwiazda programu "Gogglebox. Przed telewizorem", polegającym na komentowaniu programów telewizyjnych w perspektywy własnej kanapy, należy do osób, przykładających ogromną wagę do swojego wyglądu.
Sylwia Bomba starannie dobiera stylizacje
Stylizacje Sylwii Bomby są zawsze przemyślane, chociaż co do tego, czy zawsze odpowiednie do okoliczności, zdania są podzielone.
W przeszłości kilkakrotnie spotykała się z uwagami, że zakładanie białej koronkowej sukni z dekoltem do pasa na czyjś ślub niekoniecznie jest dobrym wyborem. A o tym, że 10-centymetrowe szpilki od Louboutina nie są idealne na wielogodzinne zwiedzanie Watykanu, przekonała się na własnych stopach.
Niestety, chociaż Bomba bardzo się stara i nie stroni od podkreślania swojego statusu markowymi dodatkami z wyrazistym logo, i tak została uznana za niegodną zasiadania w ekskluzywnej restauracji we włoskim Positano.
Sylwia Bomba narzeka na włoską obsługę
Wyproszona z lokalu celebrytka nie kryła rozżalenia. Nie czekając aż emocje opadną, od razu nagrała przejmującą skargę, którą zamieściła nas Instastories w wersji dwujęzycznej.
Jak wyznała, od początku, gdy tylko pojawiła się w lokalu, miała złe przeczucia, ale postanowiła się im nie poddawać:
"Obsługuje nas taki pan, który w ogóle nie jest za bardzo dla mnie miły, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowo ekskluzywne . No i przyszliśmy tu, ja dziś dostałam wspaniałą wiadomość, więc miałam ochotę celebrować, zamówić jakąś drogą butelkę".
No i tu zaczęły się problemy. Jak poskarżyła się Sylwia, grubiański kelner jasno dał jej do zrozumienia, że ten lokal jest dla niej za drogi i zbyt ekskluzywny:
"Poszłam pod barierki, żeby zawołać Grega i Tosię, żeby przyszli już. Po czym pan do mnie podszedł, po raz kolejny był dla mnie wyjątkowo niemiły i mówi do mnie, żebym poszła stąd, bo to jest droższa "area". Żeby tam być, trzeba zapłacić 550 euro. I on do mnie podszedł, mimo że nie przychodził przez 20 minut, gdy siedziałam i czekałam, żeby zamówić".
Nie tylko Sylwia Bomba doświadczyła takiego afrontu
Celebrytka na nagraniu stara się sprawiać wrażenie zdystansowanej, ale łatwo można wyczuć, że ta sytuacja mocno jej dopiekła. Jak wyznała:
"Zostawiam tę recenzję, aby ostrzec innych przed tym doświadczeniem. Prawdopodobnie najgorsze traktowanie, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Kelner ewidentnie uważał, że ludzi powinno się oceniać wyłącznie na podstawie tego, ile mają pieniędzy. Mieliśmy wynajętą łódź, więc chcieliśmy tylko posiedzieć przez chwilę i nie mogliśmy zostać dłużej. Sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani, był po prostu okropny".
Podobne problemy raportowali rok temu Andziaks i Luka, z tą różnicą, że spotkały ich w Monako. Kiedy podczas Grand Prix Formuły 1 pojawili się w jednej z restauracji w centrum, z zamiarem zjedzenia kolacji, na wstępie poinformowano ich, że muszą wydać dwa tysiące euro, albo nie mają tu czego szukać. Chociaż Trochonowiczowie do biednych nie należą, nie zdecydowali się przyjąć tej oferty.

Zobacz też:
Sylwia Bomba posłała córkę do publicznej szkoły. "Nie wyobrażasz sobie moich wyrzutów sumienia"
Sylwia Bomba jest właścicielką kilku mieszkań. Zarabia na tym ogromne pieniądze
Sylwia Bomba publicznie uspokaja Collinsa. Złagodziła ślubne oczekiwania








