Poruszenie po wizycie Meghan Markle w "MasterChefie". Zrobiła po swojemu i zaczęła się afera
Meghan Markle pojawiła się w miniony weekend w programie "MasterChef Australia", ale jej nagłe wtargnięcie przed kamerę nie wszystkim się spodobało.
Żona księcia Harry'ego wystąpiła w niedzielnym odcinku jako gościnna jurorka w 18. sezonie programu kulinarnego, gdzie uczestnicy mieli za zadanie przekształcić podstawowy składnik w danie "godne księżnej". Co ciekawe, sama zarzekała się publicznie, że nie chce być tytułowana zgodnie z funkcją, którą odgrywała w rodzinie królewskiej.
Odcinek nie był jednak emitowany na żywo.
Materiał został nakręcony podczas tygodniowej podróży Meghan i Harry'ego do Australii w kwietniu.
Meghan postanowiła zaprezentować się inaczej niż wszyscy. Chciała bowiem bardziej "spersonalizować sytuację" dobrze znaną fanom formatu i zamiast w odpowiednim momencie ogłosić, że uczestnikom zostało 30 minut na dokończenie swoich dań, podeszła do każdego z nich i dała im znać osobiście.
Oburzenie po decyzji Meghan ws. "MasterChefa". Fani rozzłoszczeni
Jej decyzja odbiła się głośnym echem w sieci. Fani show nie byli zadowoleni ze zmiany, którą wprowadziła, by nie krzyczeć na uczestników.
- "Okej, to właśnie mnie wkurzyło! Meghan miała krzyczeć, ale zamiast tego upierała się, że powie im to osobiście";
- "Po pierwsze, przez to uczestnicy tracą cenny czas, a po drugie chodziło o zapewnienie sobie maksymalnego czasu antenowego i ekspozycji, paradując";
- "Chodziło tylko o to, żeby Meghan poświęcała jak najwięcej czasu - jest najbardziej egocentryczną osobą na świecie";
- "Absolutny wstyd" - pisali rozczarowani internauci.
Część z nich ostentacyjnie stwierdziła, że Meghan "karmi się atencją", co udowodniła przed kamerami.

Zobacz także:








