"Lalka" w dwóch odsłonach. Powieść Prusa trafiła do kin i polskich domów
W ostatnich miesiącach w Polsce zapanowała moda na przywracanie na ekrany znanych i lubianych dzieł. Do tej pory swoją premierę miały już nowe realizacje "Samych swoich" czy nawet uwspółcześniona "Akademia Pana Kleksa".
Po latach twórcy decydują się też na stworzenie nowych odcinków legendarnych dzieł takich jak chociażby "Ranczo", otwiera się w nowym oknie, które doczekało się 11. sezonu po latach.
Z początkiem września przyszedł również czas na nowe adaptacje "Lalki" - tym razem dwie, a nie jedną.
Powieścią pozytywistyczną autorstwa Bolesława Prusa zainteresował się nie tylko reżysera Macieja Kowalskiego, który zdecydował się nakręcić film na motywach książki z XIX wieku, ale również Paweł Maślona, który przygotował serialową adaptację dla jednego z gigantów streamingowych.
Adamczyk zabrał głos po aferze wokół adaptacji "Lalki". "Powinniśmy się z tego cieszyć"
Piotr Adamczyk zagrał w drugiej z wymienionych adaptacji. Wcielił się wówczas w rolę Barona. Nie ominęła go więc dyskusja, która rozgorzała wokół obu tekstów kultury.
Jak sam przyznaje, on pozytywnie zapatruje się na całą aferę.
"Powinniśmy się cieszyć z tego, że tak żarliwie dyskutujemy na temat literatury. Jest mnóstwo powodów, o które możemy się kłócić, więc chyba najlepszy możliwy, to jest ten Prus. On by się z tego ucieszył, że nagle Polacy się kłócą o literaturę. To tylko robi dobrze nam" - podkreślił Piotr Adamczyk w wideopodcaście "Lustra".
Zastrzegł jednak, że pochopne opinie szczerze go martwią.
"To co mnie czasem, w tych komentarzach, które czytam, tak trochę martwi, to, że ktoś zaczął oglądać i mówi 'nie, bo ja tego nie wytrzymam'. To jest świadome. Mam wrażenie, że sztuka to jest świadoma - tego twórcy - zaplanowana droga, przez którą chce przeprowadzić widza, czytelnika itd. Jeżeli odrzucamy po kilku pierwszych stronach książkę, to nie wiemy, co dalej. Jeżeli odrzucamy po pierwszych scenach film, to też nie wiemy, co dalej" - przyznał w dalszej części rozmowy.
Zdaniem Piotra Adamczyka to właśnie wywołanie w odbiorcy zdenerwowania i pewnego rodzaju złości było celowym zabiegiem reżysera "Lalki".
"Założeniem jest to, żebyśmy się zdenerwowali na samym początku" - podkreślił.

Zobacz także:
Adamczyk ujawnił ile się zarabia w Hollywood. Ludzie nie mieli pojęcia, otwiera się w nowym oknie








