Stanisława Celińska nie żyje
Stanisława Celińska nie żyje. Aktorka i wokalistka, dwukrotna laureatka nagrody Orła zmarła w wieku 79 lat, niedługo po swoich urodzinach. Smutne doniesienia potwierdziła jej przyjaciółka i współpracowniczka, Joanna Trzcińska.
"Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła nasza Stasia. [...] Stasia była wspaniałym człowiekiem, najlepszym, jakiego znałam" - czytamy.
Celińska ojca znała tylko z opowiadań mamy
Stanisława Celińska uchodziła w młodości za piękność, nigdy nie narzekała na brak zainteresowania ze strony najpierw chłopców, potem mężczyzn. W wywiadach przyznawała jednak, że była bardzo wybredna i każdego swojego adoratora porównywała do taty, a właściwie do swych wyobrażeń o nim.
"Całe życie szukałam ojca. Również w moich partnerach" - wyznała w wywiadzie "Niejedno przeszłam".
"Bardzo mi go brakowało" - dodała.
Niestety, ojca aktorka znała tylko z opowiadań mamy i babci, bo straciła go bardzo wcześnie. Twierdziła, że pamięta jak przez mgłę zaledwie kilka "obrazów", na których jest jej tata.
Stefan Celiński był uzdolnionym pianistą i pracował jako dyrektor szkoły muzycznej. Uwielbiał grać utwory Chopina.
"Kiedy słyszałam w radiu Chopina, zawsze mówiłam, że gra tata. Nadal coś się ze mną dzieje w środku, gdy słyszę muzykę Chopina" - powiedziała aktorka na łamach weekendowego dodatku do "Gazety Wyborczej".
Mężczyzn porównywała do ojca
W czasie studiów Stanisława "grała" niedostępną i wodziła za nos wszystkich kolegów ze szkoły teatralnej, którzy prześcigali się, by dotrzeć do jej serca.
"Nie miałam czasu na poważne związki" - stwierdziła.
Stanisława Celińska dopiero jakiś czas tem zdradziła, że zanim na początku lat 70. wyszła za mąż za Andrzeja Mrowca, spotykała się przez pewien czas z Włodzimierzem Nahornym. Z wybitnym saksofonistą przeżyła wiele cudownych chwil, ale - to jej słowa - nie skonsumowali swego związku.
"Ta relacja opierała się na ogromnej przyjaźni, wzajemnym zaufaniu i oczarowaniu" - wyznała "Dobremu Tygodniowi".
Andrzej Mrowiec, który został jej mężem i z którym doczekała się syna i córki, był podobno najbardziej ze wszystkich partnerów Stanisławy podobny - fizycznie i charakterologicznie - do jej ojca.
Niestety, ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Rozpadło się z hukiem, bo aktorka po prostu nie miała czasu na pielęgnowanie uczucia, jakie łączyło ją i Andrzeja.
"Żałuję, że wspólne życie nam nie wyszło (...). Naprawdę bardzo się kochaliśmy" - wyznała po latach "Dobremu Tygodniowi".
Zobacz też:
Mama Kędzierskiego nie wytrzymała po finale "Tańca z gwiazdami". Przerywa milczenie
Jan Englert zapewnia, że nie pomagał córce w aktorskiej karierze. "Wszystko zdobyła sama"








