Marcin Kydryński jest jedynym synem Haliny Kunickiej i Lucjana Kydryńskiego. Choć jego rodzice należeli do grona najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej kultury, w domu starali się stworzyć mu możliwie zwyczajne dzieciństwo. Dziennikarz z wdzięcznością wspomina atmosferę, w której dorastał.
"Oni po prostu byli. Rodzice powtarzali mi, że jestem wartościowy, że mogę wszystko, jeśli tylko się do tego przyłożę. Dali mi silną bazę, a potem pełną wolność" - wyznał jakiś czas temu w "Pani".
Kydryński nie ma wątpliwości, że wiele cech odziedziczył właśnie po rodzicach. Po ojcu przypadła mu charakterystyczna barwa głosu, ale także specyficzne podejście do spraw materialnych. Z kolei dzięki mamie nauczył się otwartości i życzliwości wobec innych.
"Od obojga przejąłem brak skłonności do intensywnego życia towarzyskiego i przekonanie, że ludzie są z urodzenia dobrzy" - tłumaczył w "Vivie!".
Marcin Kydryński nie ma złudzeń ws. znanych rodziców
Szczególną rolę w jego życiu odgrywał Lucjan Kydryński. Dziennikarz przyznał, że do dziś zastanawia się, jak w danej sytuacji postąpiłby jego ojciec.
"On wciąż pozostaje kompasem, drogowskazem i przewodnikiem. Jest dla mnie wzorem dobrego życia, niedościgłym, niestety" - mówił "Vivie!".
Relacja ojca i syna nie zawsze była jednak łatwa. Marcin Kydryński nie ukrywa, że jako młoda osoba lepiej porozumiewał się z matką. Ojca darzył ogromnym szacunkiem, ale jednocześnie czuł się przy nim skrępowany.
"Tata onieśmielał. Był serdecznym, ciepłym człowiekiem, ale miał w sobie coś takiego, co mnie krępowało. Nie rozmawialiśmy na tematy zasadnicze. Jeśli zdarzały się takie rozmowy, wyłącznie z mamą, ale w pewnym momencie to też się urwało, gdy wyprowadziłem się z domu" - przyznał w rozmowie z serwisem Interia Styl.

Relacje Kydryńskiego z matką Haliną Kunicką nie są usłane różami
Kydryński miał 21 lat, kiedy zdecydował się rozpocząć życie na własny rachunek. Po latach nie ukrywa, że niektórych swoich wyborów żałuje. Najwięcej emocji budzą w nim wspomnienia związane z chorobą i śmiercią ojca.
"Mam do siebie żal, że kiedy tata chorował, uciekałem jak najdalej od tego, co nieuchronne, a gdy odszedł, nie potrafiłem wypełnić pustki w mamy życiu" - wyznał, cytowany przez "Dobry tydzień".
Po śmierci Lucjana Kydryńskiego dziennikarz próbował zbliżyć się do matki. Zabierał Halinę Kunicką na wspólne wyjazdy, między innymi do Sewilli i Lizbony. Sam przyznaje jednak, że nie odmieniło to całkowicie ich relacji.
"Nasze wspólne wyjazdy nie doprowadziły jednak do tego, że nagle stałem się dobrym synem, który często odwiedza, rozmawia, pyta o wszystko. Jednak mama wie, że w sytuacjach kryzysowych jestem do jej dyspozycji" - wyznał, cytowany przez wspomniany tygodnik.
Halina Kunicka tak podsumowała relacje z synem
Dziś Kydryński z ogromną czułością mówi o wartościach, które wyniósł z rodzinnego domu. To rodzice mieli nauczyć go patrzenia na świat z ciekawością i bez lęku przed samodzielnymi decyzjami.
"Tylko rodziców sobie nie wybieramy. Trafiają się losowo. Moja dusza miała w tej loterii sporo szczęścia" - twierdzi Kydryński.
Wprost przyznała, że jej rozmowy z Kydryńskim nie zawsze się układają.
"On przychodzi do mnie często, jak tylko jest w Polsce i w Warszawie. To nie bardzo tak jakoś nam się układa właściwie ta rozmowa. [...] Tak sobie myślę, jak to jest możliwe, że to jest mój syn, ktoś najbliższy mi na świecie, bo teraz nie mam już nikogo bliższego" - wyznawała szczerze Halina Kunicka.
Zobacz też:
Halina Kunicka otworzyła się ws. syna Marcina. Przejmujące wyznanie 88-letniej gwiazdy
Smutne doniesienia na temat Haliny Kunickiej. Tak mówi o sławnym synu. "Nie mam już nikogo"
Znany dziennikarz dał jej kosza. Wszyscy myśleli, że wybierze Deląga








