Dorota Segda dopiero wiele lat po premierze filmu "Mój XX wiek" w reżyserii Ildikó Enyedi zdecydowała się opowiedzieć prawdę o tym, co spotkało ją na planie ze strony partnerującego jej aktora.
Miała 23 lata i właśnie przygotowywała się do dyplomu w krakowskiej szkole teatralnej, gdy dostała rolę w międzynarodowej produkcji u boku ulubieńca rosyjskich kinomanów. Oleg Jankowski był bożyszczem nie tylko w swoim kraju.
"Mówił o sobie: istota kina" - wspominała w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego", dodając, że przez kilka tygodni musiała znosić naganne zachowanie gwiazdora wobec niej.
Natrętny adorator nie dawał jej spokoju. Była zdana tylko na siebie
Dorota bała się komukolwiek powiedzieć o tym, że Oleg zachowuje się wobec niej w sposób, w jaki mężczyzna nigdy nie powinien się zachowywać wobec kobiety.
"Do dziś nie chce mi się wierzyć w to, że nie poszłam do producenta i nie powiedziałam, że jeżeli jeszcze raz ten facet mnie dotknie, to schodzę z planu i nie wracam" - wyznała po latach na łamach "Tygodnika Powszechnego".
Aktorka pamięta, że musiała sama stawiać czoła narzucającemu się jej koledze, bo nawet od tłumaczki, która praktycznie jej nie odstępowała na krok, nie dostała wsparcia.
"Oczywiście waliłam go po łapach, ale niewiele to dawało. Czego on nie wyprawiał... Wdzierał się przez okno do willi, w której mieszkałam. A właściciele nie reagowali. Może sądzili, że to normalne obyczaje między aktorami, rozgrywki damsko-męskie na planach filmowych" - opowiadała Katarzynie Kubisiowskiej.
Nikt nie miał pojęcia, co przeżyła na planie filmowym w Budapeszcie
Dorota Segda marzyła o tym, by zdjęcia do "Mojego XX wieku" skończyły się jak najszybciej. Po powrocie do Polski wyrzuciła ze swojej pamięci i Olega Jankowskiego, i to, jak się wobec niej zachowywał. O sprawie przypomniała sobie dopiero wiele lat później.
"Studenci zadali mi pytanie, czy sama kiedyś doświadczyłam na planie niewłaściwego zachowania ze strony mężczyzny. Najpierw zaprzeczyłam, a dopiero po kilku dniach wróciła pamięć tamtych dni" - wyznała w wywiadzie dla "Newsweeka".
30 lat po zakończeniu zdjęć do węgierskiego obrazu aktorka spotkała na festiwalu Nowe Horyzonty reżyserkę Ildikó Enyedi, która akurat przywiozła do Polski swój nowy, nominowany do Oscara film "Dusza i ciało".
"Opowiedziałam jej, co się działo na planie. Ildikó, feministka, była wstrząśnięta, że nic o tym nie wiedziała" - powiedziała na łamach "Tygodnika Powszechnego".
Oleg Jankowski, który przez kilka dekad był naczelną gwiazdą rosyjskiej kinematografii, prywatnie nie cieszył się najlepszą opinią. Wiele wskazuje na to, że Dorota Segda nie była jedyną aktorką, która miała z nim trudne doświadczenia.
Została okrzyknięta najlepszą aktorką... węgierską
Warto przypomnieć, że rola (a właściwie trzy role, bo zagrała matkę i jej dwie córki bliźniaczki) w filmie "Mój XX wiek" do dziś uważana jest za jedną z najlepszych w karierze Doroty Segdy. Aktorka dostała za nią wiele nagród, w tym nagrodę dla najlepszej węgierskiej aktorki roku.
Była też nominowana do Europejskiej Nagrody Filmowej w kategorii Gwiazda Jutra i towarzyszyła Ildikó Enyedi na festiwalu w Cannes, na którym film zdobył Złotą Kamerę.
"Film zrobił karierę na festiwalach światowych. Okazał się zaskakującym sukcesem" - potwierdziła w rozmowie z autorem książki "Aktorki. Portrety".
"Same zdjęcia to było istne szaleństwo. Byłam świeżo upieczoną aktorką Starego Teatru. Po spektaklach całą noc jechałam do Budapesztu na plan. To trwało cztery miesiące. Nie wiem, jakim cudem się wtedy nie wykończyłam" - opowiadała Łukaszowi Maciejewskiemu.
Oleg Jankowski miał opinię uwodziciela, ale zawsze wracał do żony. Lyudmila Zorina, którą poślubił w 1964 roku, wybaczała mu romanse na planach filmowych. Była przy nim do końca. Aktor zmarł w 2009 roku.
Źródła:
1. Wywiady z D. Segdą: "Tygodnik Powszechny" (listopad 2020), "Newsweek" (maj 2021)
2. Książka Ł. Maciejewskiego "Aktorki. Portrety", wyd. 2015
Zobacz też:
W dniu śmierci męża zagrała spektakl. Dorota Segda miała ku temu ważny powód








