Marian Opania nie kryje, że nad jego małżeństwem z Anną nieraz zbierały się ciemne chmury i przynajmniej kilka razy niemal nie doszło do rozpadu ich rodziny.
"My z żoną żremy się i co tydzień rozwodzimy, ale do tej pory się nie rozwiedliśmy" - żartował w rozmowie z "Panią".
"Jak się człowiek czubi, to znaczy, że w związku jest jakieś uczucie" - dodał.
Świętują rocznicę pierwszego pocałunku
Kiedy Marian Opania po raz pierwszy zobaczył Annę na korytarzu I Liceum Ogólnokształcącego im. Księcia A.J. Czartoryskiego w Puławach, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Dziewczyna została właśnie okrzyknięta Miss Puław, więc wydawało mu się, że nie ma u niej najmniejszych szans.
"Miała niebywałe powodzenie, a ja byłem tylko kurduplem" - wyznał w wywiadzie dla "Echa Dnia", dodając, że do dziś zastanawia się, dlaczego wybrała właśnie jego.
Marian postawił sobie za punkt honoru zdobyć sympatię koleżanki z kółka teatralnego. Miłość do teatru bardzo ich do siebie zbliżyła.
"Pamiętam, jak 3 maja 1960 roku odprowadziłem Anię po zajęciach do domu i przy starym mostku, w romantycznej scenerii, odważyłem się ją pocałować. Do dziś rocznica tamtego pocałunku jest dla nas ważniejsza niż rocznica ślubu" - opowiadał "Pani".
Ukochana wybaczyła mu fascynację inną kobietą
Marian Opania twierdzi, że popełnił w życiu wiele błędów, ale Anna wszystkie mu wybaczyła. O tym, że jest wspaniałomyślna, przekonał się jeszcze przed ślubem.
Był rok 1967, gdy Kazimierz Kutz zaprosił aktora do udziału w filmie "Skok". Miał zagrać u boku Daniela Olbrychskiego i 20-letniej studentki szkoły teatralnej Małgorzaty Braunek.
"Zakochałem się" - miał powiedzieć reżyserowi.
Kazimierz Kutz wspominał w jednej ze swoich książek, że był zachwycony tym, co działo się na planie między Marianem a Małgorzatą.
"Iskrzyło" - potwierdził w autobiografii, dodając, że dzięki temu młodzi aktorzy byli bardzo wiarygodni, grając zakochaną w sobie parę.
Pewnego dnia na planie zjawiła się Anna, która - gdy tylko zobaczyła narzeczonego w towarzystwie filmowej partnerki - zorientowała się, że łączy ich wielka wzajemna fascynacja. Natychmiast zażądała od swego przyszłego męża wyjaśnień, a on, żeby udowodnić, że to ona jest dla niego najważniejsza, zaproponował, by jak najszybciej wzięli ślub.
Zanim na planie "Skoku" padł ostatni klaps, Marian i Anna byli już mężem i żoną. Na ślubnym kobiercu stanęli 8 lipca 1967 roku.
Marian Opania twierdzi, że już dawno by go nie było, gdyby żona o niego nie dbała
Marian Opania, pytany o najpiękniejsze wspomnienia, na pierwszym miejscu wymienia wyprawę z żoną do Japonii, gdzie na stypendium przebywała przed laty ich córka Magdalena.
Żona jest dla aktora nie tylko wyrozumiałą partnerką, ale przede wszystkim przyjaciółką i opiekunką. To dzięki niej Marian wciąż żyje.
"Już by mnie dawno nie było, gdyby żona o mnie nie dbała. Dzięki niej wciąż czuję się młodo" - powiedział w rozmowie z Wywiadowcami.pl.
Marian Opania przyznaje, że znalazł się kiedyś nad przepaścią. Wyszedł na prostą tylko dzięki wsparciu bliskich.
"Byłem otoczony kochającymi ludźmi i znalazłem sobie nadrzędny cel, do którego zacząłem uparcie dążyć. Tym celem była rodzina" - wyznał w "Dzień Dobry TVN".
Źródła:
1. Wywiady z M. Opanią: "Pani" (kwiecień 2012), "Echo Dnia" (wrzesień 2004), Wywiadowcy.pl (kwiecień 2014), "Dzień Dobry TVN" (luty 2025)
2. Książka K. Kutza "Będzie skandal. Autoportret", wyd. 2022
Zobacz też:
Zborowski nie owijał w bawełnę ws. Mariana Opani. Między nimi bywa trudno
Marian Opania nagle zaczął mówić o śmierci. I to tuż po 82. urodzinach
Znana aktorka zawróciła w głowie Opani. Był gotowy zerwać z jej powodu zaręczyny








