Andrzej Wajda był mężem Beaty Tyszkiewicz. Rozwiedli się bardzo szybko
Urodzona w 1967 roku Karolina Wajda, otwiera się w nowym oknie jest jedyną córką reżysera Andrzeja Wajdy, otwiera się w nowym oknie i aktorki Beaty Tyszkiewicz. Związek artystów nie trwał długo. Choć ich małżeństwo zakończyło się już po dwóch latach, oboje zadbali o to, by rozstanie nie odbiło się na relacji z córką.
Mimo rozwodu i intensywnie rozwijającej się kariery zawodowej Andrzej Wajda pozostawał obecny w życiu Karoliny. Po latach córka reżysera wielokrotnie podkreślała, że wspomina dzieciństwo i czas spędzony z ojcem z dużym sentymentem.
"(...) Nie przypominam sobie, żeby to było źródłem moich niepokojów czy stresów. Tata często się mną opiekował, a wszystkie weekendy spędzaliśmy razem. Co niedzielę czekała nas jakaś wspaniała wyprawa" - mówiła przed laty w rozmowie z "Vivą!", wspominając rozwód rodziców.
Karolina Wajda była jedyną córką Andrzeja Wajdy. Tak wyglądała ich relacja
Karolina nie ukrywa, że ojciec poświęcał jej bardzo dużo czasu i uwagi. Organizował wspólne wyjazdy, zabawy i starał się aktywnie uczestniczyć w jej codziennym życiu.
"Dopiero teraz widzę, jak wiele czasu i uwagi mi poświęcał. Wtedy uważałam, że każdy ma taki fantastyczny entuzjazm do wszystkiego jak mój tata. Nie wydawało mi się to niczym nadzwyczajnym. A przecież nie był młodym ojcem, który w jakiś naturalny sposób bawi się z dzieckiem. Kiedy się urodziłam, miał 40 lat" - wspominała.
Choć na co dzień mieszkała z mamą, zawsze czuła się mile widziana także w domu ojca. Reżyser zadbał o to, by córka miała tam własną przestrzeń.
"Jechaliśmy do niego do domu na Żoliborzu. Miałam tam swój pokój z balkonem, bardzo ładny, ze ścianami pomalowanymi na niebiesko. Było w nim piętrowe łóżko, na półkach stały książki i leżały zabawki" - opowiadała Karolina.
Karolina Wajda wprost o zachowaniu rodziców po rozwodzie. "Czułam się szalenie bezpieczna"
Po latach Karolina Wajda podkreślała, że jej rodzice, mimo rozstania, zachowali wobec siebie wzajemny szacunek. Nigdy nie angażowali córki w swoje spory i nie podważali swoich decyzji wychowawczych.
"(...) Tata nie poddawał ocenie sposobu, w jaki mama mnie wychowuje i vice versa. Chyba dzięki temu zawsze czułam się szalenie bezpieczna. Oni byli dla mnie niezłomni, do tej pory mam poczucie, że w chwili słabości zawsze mnie podźwigną" - mówiła.
Karolina starała się również nie ingerować w prywatne życie rodziców. Akceptowała ich późniejsze wybory i utrzymywała poprawne relacje z ich partnerami.
"Rodzice nie wciągali mnie w swoje dorosłe życie. To były ich sprawy, a nie moje" - podsumowała.

Zobacz też:








