Jan Kociniak był mistrzem drugiego planu - w pamięci widzów zapisał m.in. z ról w "Złotopolskich", "Misiu" czy "Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa".
Choć nie grał głównych ról, cieszył się popularnością, o jakiej wielu jego kolegów po fachu mogło tylko marzyć.
"Pracowity, ambitny i wszechstronnie uzdolniony. Jego talent sprawdzał się w różnych gatunkach sztuki: w komedii, dramacie, komedii muzycznej, w operetce i na estradzie" - napisał Witold Sadowy, wspominając go na łamach "Gazety Stołecznej".
Jan Kociniak przez 40 lat był wierny jednej kobiecie
Był czas, że młodsi rozpoznawali Jana Kociniaka po głosie. Aktor użyczył go wielu animowanym postaciom - bohaterom telewizyjnych "Dobranocek" z Kubusiem Puchatkiem i Guciem z "Pszczółki Mai" na czele.
"Dzieci to bardzo wymagająca, ale też bardzo sprawiedliwa publiczność. Jednak los sprawił, że nie mam własnych..." - wyznawał gorzko aktor.
Jan Kociniak przez całe życie wierny był jednej kobiecie. Żonę Hannę kochał ponad wszystko.
"Janek był bezgranicznie w Hani zakochany i bez niej całkowicie zagubiony" - opowiadał w programie "Taka miłość się nie zdarza" poświęconym stryjecznemu bratu i jego ukochanej aktor Marian Kociniak.
"Jasiek był okrąglutki i tłuściutki, a Hania była smukłą, piękną damą. Nie wiem, czym ją ujął, ale czymś ją musiał ująć" - żartował niezapomniany Franek Dolas.
Jan Kociniak: Od razu wiedział, że Hanna to kobieta, o jakiej marzył od lat
Jana i Hannę połączyła miłość od pierwszego wejrzenia.
Poznali się w 1968 roku na imprezie andrzejkowej. Zaprosił ich na nią Andrzej Zaorski - kolega Jana po fachu i narzeczony siostry Hani, Ewy Strzeleckiej.
"Siostry Strzeleckie znane były z urody i błyskotliwości. Jako studentki Wydziału Elektrycznego Polibudy. Ja, jako bywalec prywatek, musiałem wcześniej czy później natknąć się i na Hanię o brązowych oczach, i na Ewę o oczach zielonych" - wspominał Zaorski na kartach swej autobiografii.
Jan Kociniak był już po trzydziestce, marzył, by spotkać kobietę, z którą mógłby założyć rodzinę. Gdy tylko zobaczył Hannę, podszedł do niej i poprosił, by została jego żoną. Zgodziła się, więc następnego dnia zjawił się w domu jej rodziców i oficjalnie się oświadczył.
Półtora roku później wzięli ślub cywilny, po paru latach odnowili przysięgę małżeńską w kościele.
Jan Kociniak: Uważał, że jest wybrańcem losu, bo dostał od niego idealną żonę
Państwo Kociniakowie byli ze sobą bardzo szczęśliwi. Wszyscy ich znajomi zastanawiali się, dlaczego nie mają dzieci.
"To była rzecz świadomego wyboru, wynikająca z mojego zdrowia. Podjęliśmy tę decyzję wspólnie" - wyznała Hanna Strzelecka-Kociniak wkrótce po śmierci męża w cytowanym już programie "Taka miłość się nie zdarza".
Jan Kociniak pod koniec życia mocno podupadł na zdrowiu. Żona nie opuszczała go nawet na krok.
"To wielkie szczęście spotkać właściwą kobietę w życiu. Mnie się udało" - powiedział w jednym z ostatnich wywiadów.
"Jestem wybrańcem losu" - stwierdził na łamach "Nowości".
Aktor odszedł 20 kwietnia 2007 roku.
Hanna Strzelecka-Kociniak zmarła kilka miesięcy temu - 30 lipca. 5 sierpnia spoczęła obok męża.
Źródła:
1. Wywiady z J. Kociniakiem: "Nowości. Gazeta Pomorza" (styczeń 2006), "Życie na gorąco" (lipiec 2004)
2. Program TVN "Taka miłość się nie zdarza", sezon 3, odcinek 11 (2008)
3. Pożegnanie J. Kociniaka, "Gazeta Wyborcza. Stołeczna" (sierpień 2007)
4. Książka A. Zaorskiego "Ręka, noga, mózg na ścianie", wyd. 2006








