Wiele ich dzieliło, ale i sporo łączyło. Czyżewska i Skolimowski byli razem przez sześć lat
Ona wychowała się w biedzie, w wilgotnej suterenie na warszawskim Powiślu. On pochodził z inteligenckiej rodziny o szlacheckich korzeniach i imponującej historii.
Mogłoby się wydawać, że Elżbietę Czyżewską i Jerzego Skolimowskiego dzieliło wszystko. Oboje jednak bardzo wcześnie stracili ojców, a część dzieciństwa spędzili w ośrodkach dla najmłodszych. Być może właśnie dlatego, kiedy spotkali się już jako młodzi artyści, tak szybko się rozpoznali.
Łączyły ich ogromne ambicje, trudne charaktery i przekonanie, że życie należy brać garściami. Ich miłość była intensywna, twórcza i żywiołowa. Nie mogła jednak trwać wiecznie.
Czyżewska i Skolimowski pochodzili z innych światów. Połączyły ich wspólne trudne przeżycia
Elżbieta Czyżewska urodziła się w 1938 roku. W wyniku późniejszych wydarzeń, które dotknęły Polskę, straciła ojca. Matka, krawcowa Joanna Gimpel, została sama z dwiema córkami: Elżbietą i Krystyną.
Początkowo radziła sobie dobrze, z czasem jednak zaczęła coraz częściej szukać pocieszenia w napojach wyskokowych. Traciła klientów i pieniądze, a w jej życiu pojawiali się kolejni przypadkowi mężczyźni. Rodzina mieszkała w trudnych warunkach, w suterenie na warszawskim Powiślu.
Elżbieta miała niespełna dziewięć lat, gdy wraz z siostrą trafiła do ośrodka w Konstancinie. Matka odebrała córki dopiero wtedy, gdy były już nastolatkami. Przyszła gwiazda polskiego kina bardzo szybko nauczyła się więc starać o uwagę, uczucia i własne miejsce w świecie.
Dzieciństwo Jerzego Skolimowskiego pozornie wyglądało zupełnie inaczej. Reżyser pochodził z inteligenckiej rodziny, miał wśród przodków szlachtę, a jego dziadek był architektem i urbanistą. Los nie oszczędził jednak również jego domu.
Ze względu na działalność jego rodziców z czasem i on trafił do specjalnej instytucji, w której zapewniono mu opiekę.
Oboje z Czyżewską zbyt wcześnie przekonali się więc, że nawet najbliższy świat może nagle zniknąć.
Czyżewska była już wielką gwiazdą, gdy zagrała w jego debiucie. Oto co łączyło ją ze Skolimowskim
Ona była już gwiazdą. On dopiero miał nią zostać
Kiedy się poznali, Elżbieta Czyżewska należała już do najpopularniejszych aktorek młodego pokolenia. Zachwycała talentem, energią i urodą. Nazywano ją "polską Marilyn Monroe" i gwiazdą warszawskich salonów.
Zagrała między innymi w "Mężu swojej żony", "Żonie dla Australijczyka", "Małżeństwie z rozsądku" i "Giuseppe w Warszawie". Była tak popularna, że wydawało się, że występuje wszędzie.
Jerzy Skolimowski dopiero uczył się w łódzkiej szkole filmowej, ale już wtedy było jasne, że nie zamierza być jednym z wielu reżyserów. Wcześniej studiował archeologię i etnografię, pisał wiersze, malował, interesował się jazzem i trenował boks. Do zdawania na reżyserię miał go zachęcić sam Andrzej Wajda.
Skolimowski bardzo poważnie traktował swoją pracę. Nie przepadał za zbiorowymi imprezami.
"Ogólnych baletów nie (...) [znosiłem - przyp. aut.]. To nie był sport dla mnie. Wolałem sam na sam" - mówił cytowany przez "Co Za Tydzień".
Jeszcze jako student wpadł na niezwykły pomysł: postanowił połączyć swoje kolejne etiudy w jeden pełnometrażowy film. Tak powstał "Rysopis", w którym sam zagrał główną rolę. Czyżewska wcieliła się aż w trzy postaci, zmieniając peruki i charakteryzację.
Zagrała, jak żartowano, "po przyjaźni i bezpłatnie". Była jednak dla Skolimowskiego kimś znacznie więcej niż koleżanką z planu.
Mówiło się, że Skolimowski "reżyserował" ją nawet w życiu. Ale Czyżewska miała swoje zdanie
Ona była jego muzą, on popychał ją do przodu
Zamieszkali razem w niewielkiej kawalerce na warszawskiej Woli. Żyli jak prawdziwi artyści. Spali na materacach, wokół leżały książki, kartki scenariuszy i ubrania. W domu panował wieczny nieład.
Dobrze rozumieli wzajemne ambicje. Ona pomogła mu wejść do warszawskiego środowiska artystycznego i Studenckiego Teatru Satyryków, gdzie mógł prezentować swoje wiersze. On widział w niej nie tylko gwiazdę komedii, ale aktorkę o większych możliwościach.
Przyjaciele twierdzili, że Skolimowski "reżyserował" Czyżewską - podrzucał jej lektury, podpowiadał jej, jak powinna się ubierać, jakie wybrać buty i kolory. Miał też zachęcać ją, by nie zwalniała zawodowego tempa.
"Sam był człowiekiem niezwykle ambitnym. Myślę, że trochę Elkę naciskał, żeby i ona parła do przodu" - wspominał Wojciech Solarz.
Nie był to jednak związek mistrza i posłusznej uczennicy. Czyżewska miała własne zdanie, była niezależna i nie zamierzała nikomu się podporządkowywać.
"Jurek zawsze miał mocny charakter, ale nie mogę powiedzieć, że Elka mu się podporządkowywała. Była intelektualnie niezależna" - opowiadał Andrzej Kostenko.
Między Czyżewską i Skolimowskim ciągle iskrzyło. W końcu pojawił się "ten trzeci". Chodzi o znanego aktora
W ich związku ciągle iskrzyło. W końcu pojawił się inny
Przyjaciele wspominali, że choć byli dobrze dobrani, często się kłócili i stale można było wyczuć między nimi napięcie. Trudno się dziwić - oboje byli silnymi osobowościami, lubili błyszczeć i prowokować.
Czyżewska była królową towarzystwa. Flirtowała właściwie tak naturalnie, jak inni prowadzili zwykłe rozmowy. Robiła to często na oczach żon adorujących ją mężczyzn.
W środowisku krążyły też pogłoski o romansach aktorki. Najgłośniej mówiło się o jej związku z Andrzejem Łapickim. Czyżewska miała traktować tę relację na tyle poważnie, że wyprowadziła się ze wspólnego mieszkania ze Skolimowskim.
Kazimierz Kutz udostępnił jej niewielkie mieszkanie w pobliżu siedziby Studenckiego Teatru Satyryków.

"Geniusza się nie porzuca". Ta historia przeszła do legendy
Według wspomnień Kazimierza Kutza Skolimowski bardzo emocjonalnie zareagował na odejście ukochanej.
"Skolimowski latał (...) po Warszawie i szukał Elki. W końcu (...) [znalazł] ją u Agnieszki Osieckiej. Nakazał jej natychmiast wrócić do domu. Kiedy ona odmówiła, z jego ust popłynęły znamienne słowa: 'Ela, robisz największy błąd w życiu, geniusza się nie porzuca'" - wspominał Kutz w książce "Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko".
Ostatecznie w życiu Czyżewskiej pojawił się David Halberstam, korespondent "The New York Timesa" i laureat Nagrody Pulitzera. Aktorka zakochała się i związała z Amerykaninem, licząc zapewne, że u jego boku rozpocznie nowe, szczęśliwsze życie.
Skolimowski również szybko ułożył sobie nową rzeczywistość. Wrócił do Joanny Szczerbic, młodej aktorki, która wcześniej odrzuciła jego zaloty. Tym razem zgodziła się zostać jego żoną. Pobrali się pod koniec 1965 roku.
Czyżewska sama rzuciła Skolimowskiego dla innego. Potem nie mogła pogodzić się z jego ślubem
Choć sama miała już u boku Halberstama, bardzo źle zniosła wiadomość o ślubie dawnego ukochanego. Ewa Morelle wspominała spotkanie w klubie warszawskiego Hotelu Europejskim. Czyżewska miała prosić znajomych jadących na ślub Skolimowskiego, by później wrócili i wszystko jej opowiedzieli.
"Była rozdygotana. (...) Bez przerwy mówiła o Jurku" - opowiadała Morelle.
Być może dopiero wtedy dotarło do niej, że rozstanie jest naprawdę ostateczne. Mogło zaboleć ją również to, że Skolimowski ożenił się z inną kobietą, podczas gdy z nią nie zdecydował się sformalizować związku, choć ponoć na to nalegała.
Skolimowskiemu nie spieszyło się jednak do małżeństwa i po latach sam określał ich związek jako "bardzo swobodny". Niewykluczone więc, że ostentacyjne flirty aktorki nie zawsze wynikały wyłącznie z jej temperamentu. Być może próbowała wzbudzić w partnerze zazdrość i upewnić się, jak wiele dla niego znaczy.

Wyjazd miał być dla Czyżewskiej szansą. Po tym już nigdy nie odzyskała dawnej sławy
Wyjazd do Stanów Zjednoczonych miał otworzyć przed Czyżewską nowy etap życia. Stało się jednak odwrotnie. Aktorka, która w Polsce grała w kilku filmach jednocześnie, w Ameryce została niemal bez zawodowych propozycji.
Niedoskonały angielski utrudniał jej karierę, ale z czasem jeszcze większym problemem stały się jej trudny charakter i napoje wyskokowe. Halberstam oczekiwał, że żona stworzy dom i zapewni mu potomstwo. Ona nie umiała odnaleźć się w takiej roli. Tęskniła za krajem nad Wisłą, sceną, dawnym środowiskiem i statusem gwiazdy.
Małżeństwo z Halberstamem ostatecznie się rozpadło. Czyżewska nigdy nie odzyskała pozycji, którą miała w Polsce. Grywała w teatrze i pojawiała się w amerykańskich produkcjach, ale nie spełnił się jej sen o wielkiej międzynarodowej karierze.
Nie chciała jednak, by przedstawiano ją wyłącznie jako przegraną. W jednym z ostatnich wywiadów mówiła, że czasu nie da się cofnąć, a raz podjętych decyzji nie można zmienić. Pozostaje zaakceptować własne życie, bo nie da się go przeżyć po raz drugi.
Małżeństwo Skolimowskiego przetrwało ćwierć wieku. Ale nie było szczęśliwe
Jerzy Skolimowski zbudował tymczasem międzynarodową karierę. Z Joanną Szczerbic doczekał się dwóch synów: Michała i Józefa. Aktorka porzuciła własną pracę, by zajmować się domem oraz pociechami i towarzyszyć mężowi podczas zagranicznych wyjazdów.
Ich małżeństwo przetrwało około 25 lat, ale również nie było szczęśliwe. Skolimowski większość czasu poświęcał pracy, podróżował po świecie i wdawał się w romanse.
Sam po latach nie próbował się usprawiedliwiać.
"Joanna, moja żona i matka moich dwóch synów, to jedna z najważniejszych kobiet w moim życiu. Rozwiodła się ze mną, bo lekkomyślnie wdawałem się w różne niepotrzebne sprawy, a ona była zbyt ambitna, by to tolerować" - przyznał.
Kochał żonę, lecz nie potrafił dochować jej wierności. To właśnie jego romanse miały ostatecznie doprowadzić do rozpadu małżeństwa.
Ich drogi się rozeszły, ale łączyło ich więcej, niż mogło się wydawać
Kiedy Elżbieta Czyżewska i Jerzy Skolimowski się poznali, wydawało się, że świat należy do nich. Ona była jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego kina. On - objawieniem filmówki, przekonanym, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.
Przez sześć lat byli kochankami, artystycznymi partnerami i wzajemnymi inspiracjami. Ona pomogła mu wejść do warszawskiego środowiska artystycznego, on dostrzegał w niej możliwości wykraczające poza role, które przyniosły jej ogromną popularność. Połączyły ich podobne doświadczenia z dzieciństwa, wielkie ambicje i silne temperamenty.
Ich związek nie przetrwał. Czyżewska związała się z Davidem Halberstamem i wyjechała do Stanów Zjednoczonych, Skolimowski poślubił Joannę Szczerbic i zbudował międzynarodową karierę. Oboje poszli własnymi drogami.
Historia ich burzliwej miłości została jednak częścią legendy artystycznej Warszawy lat 60. A słowa, które Skolimowski miał wypowiedzieć, gdy Czyżewska próbowała od niego odejść - "geniusza się nie porzuca" - do dziś są jedną z najczęściej przywoływanych anegdot dotyczących ich związku.
Źródła:
1. I. Komendołowicz, "Elka. Wspomnienia o Elżbiecie Czyżewskiej", wyd. 2012.
2. K. Kutz, "Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko", wyd. 1999.
3. Wspomnienia o Elżbiecie Czyżewskiej: "Rzeczpospolita" (2019), "Gazeta Wyborcza" (2010).
4. Wywiad z Jerzym Skolimowskim, "Gazeta Wyborcza", 2001.
Zobacz też:
Czyżewska poszła z autorem "Tanga" w tango, a potem bardzo żałowała
Rozstała się z Jerzym Skolimowskim w atmosferze skandalu. Wszyscy wiedzieli, że nie jest mu wierna
Jerzy Skolimowski i Elżbieta Czyżewska byli parą. Rozdzieliła ich zdrada








