Violetta Arlak należała do tych osób z ekipy, które z dużą dozą sceptycyzmu podchodziły do spekulacji na temat nowego sezonu "Rancza". W międzyczasie poszła grać do nowej produkcji TVP.
Violetta Arlak tęskniła za Wójtową
Z serialem "Zaraz wracam" widzowie wiązali wielkie nadzieje, licząc na to, że powtórzy sukces "Rancza". Jednak mało prawdopodobne wydaje się, by jakiejkolwiek telewizyjnej produkcji kiedyś się to udało.
Chociaż Arlak oficjalnie powściągała entuzjazm w kwestii reaktywacji kultowego serialu, to nie ukrywała, że znów chętnie spotkałaby się z Haliną Kozioł. Jak wyznała rok temu w rozmowie z Plejadą, trochę jej ta kobieta imponuje:
"Ja mam pewną teorię i trochę się z tego śmieję, że moje postacie troszkę mnie uczą. Przedzieram się przez to życie dzięki kolejnym postaciom. Od Halinki Kozioł można się na przykład nauczyć stanowczości. Ja na co dzień nie jestem aż taka, ale jak człowiek dojrzewa, to też uczy się pewnych zachowań, więc to jest pomocne i trzeba sobie jakoś dawać radę w życiu".
Violetta Arlak pozbyła się 20 kilogramów
Marzenie aktorki doczekało się spełnienia. Na początku czerwca na planie 11. sezonu "Rancza" padł pierwszy klaps.
Kiedy Violetta Arlak pojawiła się w Jeruzalu, "grającym" serialowe Wilkowyje, wywołała nie lada poruszenie. Chyba się tego spodziewała, odkąd 2 lata temu postanowiła pozbyć się 20 kilogramów, a potem zadbać o to, by nie wróciły. Jak wyznała wtedy w "halo tu polsat", okazywane przez fanów i media zainteresowanie dodaje jej animuszu:
"Gubię już w tych niezliczonych wiadomościach na temat mojej przemiany, ale to też odmładza. Właśnie mnie, mówiąc szczerze, mobilizują te informacje prasowe, że znowu przeszłam metamorfozę. Dzięki temu ja się trzymam, żeby nie zawieść widzów".
Zobacz też:
Poszukują statystów do "Rancza". Wyciekła stawka, wynagrodzenie zaskakuje
Jakub Wons nie gra w "Ranczu", ale jest na bieżąco. Padła mocna deklaracja
Waligórska wróciła odmieniona na plan "Rancza". Fani nie kryją zaskoczenia








