Żona Jerzego Stuhra wspomina jego ostatnie dni. "Tak się bał"
Jerzy Stuhr zmarł 9 lipca 2024 roku w wieku 77 lat. Wybitny aktor, mający na koncie wiele niezapomnianych ról filmowych i teatralnych, były rektor krakowskiej PWST, zmarł w wieku 77 lat po długiej chorobie.
Jego żona wciąż konsekwentnie wspomina go w wywiadach.
"Tak się bał, że nie jadł prawie nic i strasznie schudł. Słabł z dnia na dzień. Przestał jeździć na rowerze, na spacerze po paru metrach musiał usiąść na ławce" - wspominała Barbara Stuhr rozmowie z "Newsweekiem".
Zdaniem ukochanej gwiazdora, w ostatnich miesiącach życia nie zdawał sobie sprawy z tego, że tak naprawdę powoli umiera.
"To samo powiedziała nasza pani doktor. Jego odchodzenie było tak dziwne, że miał prawo tego nie dostrzegać" - oceniła.
Żona Stuhra ubolewa nad jego odejściem. "W łóżku szukam jego dłoni"
Barbara Stuhr poznała Jerzego Stuhra w młodości, lecz ich znajomość nie przerodziła się wówczas w nic więcej. Dopiero na studiach odkryli, że łączy ich coś więcej niż przyjaźń i koleżeństwo. Związek okazał się trwały.
Trzy lata po zaręczynach powiedzieli sobie "tak" w kościele. Doczekali się również dwójki dzieci: Macieja i Marianny.
Po śmierci gwiazdora Barbara publicznie opowiadała o tym, jak trudno jej funkcjonować w świecie bez niego.
"Trudno przyzwyczaić się do tej pustki. Najgorzej jest rano, kiedy trzeba zebrać się do życia. Potem dzień przynosi różne sprawy, zawsze coś się wydarza, więc jakoś funkcjonuję. [...] Wieczorem powraca. Pustka domu znowu mnie osacza. W łóżku szukam jego dłoni. Myślę, że muszę przeprowadzić jakieś zmiany, stworzyć ten dom na nowo. Już tylko dla siebie" - mówiła trzy miesiące po jego śmierci.
Zobacz także:
Rodzina Jerzego Stuhra podjęła ważną decyzję. Po roku prawda wyszła na jaw








