Odkąd znana i ceniona dziennikarka Kinga Rusin zdecydowała się zakończyć karierę w mediach jej życie zmieniło się o 180 stopni. Teraz celebrytka jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych i korzysta z życia podczas licznych podróży, które odbywa wraz ze swoim ukochanym Markiem Kujawą.
Para co pewien czas pozdrawia fanów z najróżniejszych zakątków świata. Początek października spędzają na malowniczej wyspie Rodos.
"Mamy tu coś, co w naszych czasach jest bezcenne: ciszę i spokój" - ogłaszała Rusin jakiś czas temu.

Rusin i Kujawa byli przerażeni. "Przygotowani na najgorsze"
Niestety spokój Rusin i Kujawy został zakłócony przez kapryśną o tej porze roku pogodę na Rodos.
"Jeszcze przedwczoraj nic nie zapowiadało jakiegoś wielkiego dramatu (w prognozie na następny dzień był zaledwie deszcz). Dziś Rodos liczy straty po przejściu nawałnic" - relacjonuje na Instagramie była dziennikarka.
Jednak największe burze ominęły miejsce, gdzie przebywała Kinga Rusin. Gorzej było kilkanaście kilometrów dalej.
"Aż nieprawdopodobne, że dantejskie sceny opisywane dziś nie tylko w lokalnych, ale też w światowych serwisach miały miejsce zaledwie kilkanaście kilometrów na północ od nas. I to dokładnie wtedy, kiedy piliśmy, jak gdyby nigdy nic, kawę z widokiem na wyjątkowo wzburzone morze" - kontynuuje pani Kinga.
Kinga Rusin z pewnością nie zlekceważyła zagrożenia. Póki co celebrytka nie planuje wracać do Polski, ale przyznaje, że wraz z Kujawą byli gotowi na najgorsze.
"U nas kilka godzin później spadł tylko deszcz. Byliśmy przygotowani na najgorsze... Czy w związku z tym wrócimy do Polski? Jeszcze nie. Tym bardziej że dziś mamy już piękne słońce i 28 stopni w cieniu" - podsumowała.
Zobacz też:
Rusin potwierdziła smutne wieści. Tak źle jeszcze nie było
Młynarskiej przyśniła się Kinga Rusin. Po chwili już wiedziała, czemu się tak stało








