Stanisław Soyka 21 sierpnia 2025 roku miał wystąpić podczas festiwalu w Sopocie. Artysta miał zaśpiewać podczas koncertu "Orkiestra Mistrzom" na Top of The Top Sopot Festival, który transmitowany był w stacji TVN, jednak późnym wieczorem media obiegła druzgocąca informacja na temat jego nagłej śmierci.
Smutne wieści o nagłym odejściu artysty zaskoczyły wszystkich, a duża część osób do dziś nie może pogodzić się z jego odejściem. Widzowie do dziś nie wiedzą, co tak naprawdę wydarzyło się podczas przygotowań do występu, a teraz głos w tej sprawie zabrał syn artysty, Antoni!
Rok po śmierci Soyki jego syn przerwał milczenie
Antoni Sojka to jeden z czterech synów zmarłego Stanisława. 42-latek był bardzo związany z ojcem, nie tylko prywatnie, ale także zawodowo, gdyż przez wiele lat z nim współpracował.
Rok po śmierci muzyka Antoni zabrał głos i wyjawił prawdę ws. tego, co się wydarzyło na festiwalu. Jak sam przyznał, wokalista zmarł w hotelowym pokoju, w którym się znajdował tuż przed wystąpieniem na scenie w Sopocie.
"Tata wrócił z próby do hotelu, słabiej się poczuł i zmarł. To nie jest żadna tajemnica" - zaznaczył w rozmowie ze Światem Gwiazd.
W tym samym wywiadzie Antoni przyznał, że to manager zaniepokoił się tym, że wokalista nie wychodzi z pokoju. Niestety na ratunek było już za późno.
"Ktoś po niego poszedł, żeby go wziąć, bo był tam road manager, który go pilnował. On poszedł zaniepokojony, że nie schodzi, no i się okazało, że nie żyje" - dodał.
Antoni, który na co dzień pracował ze zmarłym ojcem, nie był obecny podczas festiwalu w Sopocie. W tym czasie przebywał na wakacjach, a rok od smutnych wydarzeń wyjawił, że na festiwalu jego ojciec nie miał przy boku nikogo bliskiego.
"Wtedy na tym festiwalu nie było z nim nikogo" - wyjawił smutny.

Przeczytajcie również:
Nie żyje członek zespołu Feel. Muzycy w wyjątkowy sposób pożegnali przyjaciela
Nie żyje kolejna aktorka "Świata według Kiepskich". Publiczność nie kryje smutku
Nie żyje gwiazda "Kevina". Laureatka Oscara zmarła w wieku 81 lat








