Matteo Brunetti zawiedziony po szybkim odpadnięciu z "TzG"
Matteo Brunetti jest drugim po Monice Borzym uczestnikiem 19. edycji "Tańca z gwiazdami", który pożegnał się z show. Kucharz nie mógł liczyć na zbyt przychylne opinie od jurorów, jednak pomimo tego miał nadzieję, że uda mu się jeszcze trochę potańczyć.
Tak się jednak nie stało i ostatecznie to on musiał pożegnać się z show w niedzielny wieczór. Po zakończeniu show w rozmowie z nami przyznał, że czuje się rozczarowany i marzył mu się nawet finał, otwiera się w nowym oknie.
Mogłoby się wydawać, że następnego dnia emocje nieco opadną. U Matteo stało się jednak wprost przeciwnie i kucharz w poniedziałkowe przedpołudnie zamieścił długi i emocjonalny wpis, w którym ponownie się wyżalił.
Nie ukrywa, że jest mu smuto
Już na samym wstępie swojego posta Matteo Brunetti wyznał, że jest mu zwyczajnie smutno i nie zamierza ukrywać swoich emocji. Jak sam przyznał, po prostu "wszystko skończyło się za szybko".
"Bardzo w siebie wierzyłem. Wierzyłem w pracę, którą każdego dnia wkładaliśmy z Izabelą w treningi, i naprawdę chciałem pokazać Wam jeszcze trochę więcej Matteo" - napisał, dodając, że zależało mu po prostu na pokazaniu się od innej, mniej znanej strony.
Wyjaśnił, że program stał się dla niego czymś więcej niż telewizyjne show i przez te kilka tygodni bardzo zżył się z ekipą. "(…) Dziś będę tęsknił za naszymi rozmowami o życiu i dokładnie tak samo za najbardziej idiotycznymi żartami świata" - napisał.
Spory fragment poświęcił także swojej partnerce, Izabeli Skierskiej, dziękując jej m.in. za cierpliwość i wiarę w niego.
Na koniec wyjaśnił, że wcale nie jest zły na wynik. "Złość jest emocją mi akurat bardzo daleką. Jest we mnie raczej rozczarowanie, że nie udało mi się dojść dalej, bo naprawdę wierzyłem, że mam jeszcze bardzo dużo do pokazania. A jednocześnie wiem jedną rzecz. Dałem wszystko, co miałem" - czytamy.
Nie zabrakło także podziękowań dla bliskich, a także produkcji "Tańca z gwiazdami". "Dziękuję też Polsatowi za zaproszenie i możliwość przeżycia przygody. Dopiero będąc po drugiej stronie ekranu widać, ile pracy, serca i ludzi stoi za każdym odcinkiem" - zakończył.
Zobacz też:








