O tym, że Jerzy Antczak znalazł się w szpitalu, wiadomo od jego syna. Mikołaj, jedyny potomek reżysera i jego żony, a zarazem muzy, Jadwigi Barańskiej, ujawnił na Facebooku, że przewiezienie taty do szpitala było konieczne, po tym, jak się przewrócił:
"Tato upadł i jest w szpitalu".
Jerzy Antczak trafił do szpitala
Fani, zaniepokojeni stanem Jerzego Antczaka, który wciąż rozpacza po stracie ukochanej żony, ruszyli ze słowami wsparcia i otuchy:
"Ojej, okropna wiadomość! Oby wracał jak najszybciej do zdrowia, bo kochamy go ogromnie! Proszę przekazać gorące pozdrowienia i dużo siły dla taty! Musi być dobrze!".
Sam Antczak jeszcze niedawno zapewniał, że nie dolega mu nic poważnego, a wszelkie jego problemy zdrowotne wynikają tylko z przepracowania i emocji. A tych ostatnio miał pod dostatkiem, podczas intensywnej pracy nad książką "Jak ja ją kochałem", poświęconej Jadwidze Barańskiej.
Jerzy Antczak wybierał się do Polski z prochami Barańskiej
Barańska, niezapomniana Barbara z "Nocy i dni, zmarła 24 października 2024 roku w Los Angeles.
Jerzy Antczak krótko po jej śmierci rozwiał obawy fanów, zapewniając, że odbędą się dwa pogrzeby: jeden za oceanem, a drugi, w rocznicę śmierci aktorki, w Polsce.
Lekarze jednak stanowczo zabronili mu podróży do ojczyzny. Jak ujawnił przyjaciel reżysera, artysta grafik Andrzej Pągowski, co do tego panowała w otoczeniu Antczaka absolutna zgoda:
"Wszyscy przyjaciele i lekarze uważali, że nie powinien lecieć. Emocje były zbyt silne. Owszem, pojawiła się kwestia ciśnienia w samolocie, ale prawdziwym powodem była obawa o jego stan psychiczny. Pani doktor nie wierzyła, że może się to dobrze skończyć od strony emocjonalnej".
Jerzy Antczak musiał zrezygnować z podróży
Antczak ostatecznie posłuchał specjalistów i bliskich i do Polski nie przyleciał, jednak w rozmowie z Onetem bagatelizował ich obawy. Jak zapewniał, jego organizm trzyma się całkiem nieźle, tylko te nerwy…
"Lekarze boją się o mnie. Nic poważnego mi nie dolega, ale jestem człowiekiem niesłychanie impulsywnym, wybuchowym, można nawet powiedzieć ekstremalnym, a mówimy o długiej, wymagającej podróży. Dlatego prochy Jadzi będą musiały poczekać. Wrócimy do naszego kraju już we dwoje. Wszystko robiliśmy w życiu razem, więc i w Polsce razem spoczniemy. I tylko tyle. Aż tyle!".
Zobacz też:
Nikt nie sądził, że znów do tego dojdzie. Strasburger potwierdził doniesienia
Jerzy Antczak w żałobie. Wzruszające słowa po odejściu legendy
Drugi pogrzeb Barańskiej odwołany. Jest jedno, bardzo smutne "ale" ws. planów Antczaka








