Reklama

Reklama

Reklama

Żmuda-Trzebiatowska nieuleczalnie chora. Nie mogła już milczeć

Marta Żmuda Trzebiatowska (37 l.) po raz pierwszy zdecydowała się otworzyć przed swoimi obserwatorami, na temat choroby, z którą zmaga się od wielu lat. Przyznała, że uprzykrza jej życie!

Marta Żmuda-Trzebiatowska niezwykle ceni sobie życie prywatne i rzadko o nim opowiada. Aktorka w 2015 roku poślubiła Kamila Kulę, a owocami ich związku jest dwójka dzieci: synek Bruno i córeczka. Gwiazda nie pokazuje na Instagramie swoich pociech i nie opowiada zbyt często o nich w mediach.

Tym bardziej internauci byli w szoku, gdy znana m.in. z "Na dobre i na złe" aktorka, postanowiła opowiedzieć o chorobie, z którą zmaga się od wielu lat. Do tej pory trzymała to w tajemnicy, ale wyjawiła, jaki jest jej stan zdrowia.

Reklama

Okazuje się, że Żmuda-Trzebiatowska musi walczyć z Hashimoto. W swoim obszernym wpisie na Instagramie wyznała, że gdy tylko dużo pracuje, nie dba o to, by się wysypiać i nie zwraca uwagę na to, co jem - od razu choroba odbija się na jej skórze.

Niedawno o swoich zmaganiach z chorobą opowiedziała również Julia Wieniawa. Na Tik Toku opowiedziała swoim fanom, że ona również zmaga się z Hashimoto.

Zobacz też:

Marta Żmuda-Trzebiatowska szczerze o dzieciach: Nie chcę, aby były warszawskimi bananami

Marta Żmuda-Trzebiatowska otwiera się na temat związki

Karolina Szostak zrezygnowała z drakońskiej diety?

Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym INSTAGRAMIE Pomponik.pl

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Marta Żmuda Trzebiatowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »