Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Wzruszające wyznanie żony Wiesława Gołasa! Łzy same napływają do oczu...

9 września do mediów trafiła niezwykle smutna wiadomość. W wieku 90 lat zmarł jeden z najwybitniejszych polski aktorów, Wiesław Gołas. Śmierć artysty była nie tylko ciosem dla bliskich, ale też dla wielu fanów, którzy jego role do dziś wspominają z uśmiechem na ustach. To wyznanie żony po śmierci łapie za serce!

Wiesław Gołas przed śmiercią mocno podupadł na zdrowiu. W 2008 roku aktor miał zawał, w październiku 2020 roku artysta miał wylew, a parę dni przed odejściem po raz drugi musiał się z nim zmierzyć.

Do samego końca była przy nim ukochana żona Maria Krawczyk-Gołas, z którą aktor był związany przez 45 lat. Para poznała się w 1974 roku, a swoją wybrankę poznał w zakładzie fotograficznym, w którym kiedyś robił zdjęcie do dokumentów. Wiesław zawsze z wielkim uczuciem opowiadał o swojej miłości.

Reklama

Żona artysty opiekowała się nim po udarze, a także wtedy, gdy Wiesław Gołas narzekał na nogi. Po śmierci aktora - Maria zadbała o to, by została spełniona jego wola dotycząca pochówku. Mimo że Związek Artystów Scen Polskich zaproponował, by Gołas spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach - zgodnie z wolą męża się nie zgodziła.

Okazało się, że małżeństwo już kilka lat temu wykupiło kwaterę na Starych Powązkach. Maria zdradziła to w rozmowie z "Super Expressem".

Pogrzeb Wiesława Gołasa odbył się 14 września o godz. 14:00 w kościele św. Karola Bromeusza. Na ceremonii nie zabrakło innych artystów, którzy chcieli towarzyszyć aktorowi w tej ostatniej drodze.

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Wiesław Gołas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »