Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wraca sprawa wypadku Piotra Najsztuba. U potrąconej kobiety wykryto raka!

Kobieta, którą na przejściu dla pieszych potrącił Piotr Najsztub (56 l.), zmarła w maju. Gdy po wypadku trafiła do szpitala, lekarze wykryli u niej raka w stadium zaawansowanym z przerzutami do płuc. Dziś mąż zmarłej twierdzi, że "wypadek przyspieszył dalszy rozwój choroby".

Do zdarzenia doszło 5 października 2017 roku w Kostancinie Jeziornej. Mimo że policja nie chciała ujawnić danych sprawcy, na jego trop wpadł "Super Express", ujawniając, że to znany dziennikarz.

Reklama

Jego auto nie miało aktualnych badań technicznych ani OC, a on sam w 2009 roku przekroczył limit punktów karnych. Nikt jednak nie wydał decyzji o cofnięciu mu uprawnień do kierowania pojazdem.

Gdy zorientowano się w całej sprawie, wykreślono Najsztuba w CEPiK i wysłano mu decyzję listem, jednak na zły adres - już nieaktualny.
List wrócił do starostwa i sprawa ucichła.

U pani Krystyny, którą dziennikarz potrącił na pasach, lekarze wykryli raka. Zmarła w maju tego roku.

Mąż kobiety ma wiele żalu do Najsztuba i uważa, że wypadek przyczynił się do dalszego rozwoju choroby jego żony.

"Przed wypadkiem odczuwała bóle w brzuchu. Ten wypadek przyspieszył rozpoznanie choroby. Rak był już zaawansowany, z przerzutami do płuc. Dostawała chemię, ale to jej nie pomagało. Mogę się tylko domyślać, czy wypadek przyspieszył dalszy rozwój raka. Bardzo brakuje mi żony" - mówi "Super Expressowi" pan Stefan.

Piotr Najsztub skazany został na 6 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki dla rodziny.

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Najsztub

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje