Dwie nowe ekranizacje "Lalki" pojawiły się niemal w tym samym czasie i od razu dały widzom powód do porównań. W serialu Pawła Maślony dla Netfliksa główne role zagrali Tomasz Schuchardt i Sandra Drzymalska.
Z kolei w kinowej wersji Macieja Kawalskiego w Wokulskiego wcielił się Marcin Dorociński, a w Izabelę Łęcką - Kamila Urzędowska. Na ekranie towarzyszą im m.in. Marek Kondrat i Maja Ostaszewska, która zabrała głos w sprawie drugiej adaptacji.
Maja Ostaszewska o drugiej "Lalce". Zdradziła kulisy
W rozmowie z Viva.pl aktorka została zapytana, czy niewielki odstęp między premierami pomaga obu produkcjom, czy raczej im przeszkadza. Ostaszewska nie zamierzała jednak rozpatrywać tej sytuacji w kategoriach rywalizacji.
"Jakoś nie skupiam się na tym" - odpowiedziała.
Gdy reporter zauważył, że przed zabraniem głosu w dyskusji warto zobaczyć obie wersje, przyznała krótko: "No właśnie, jest gorąco". Chwilę później zdradziła, jak wyglądają relacje między aktorami z obu produkcji. Okazuje się, że sami podchodzili do całej sytuacji z humorem.
"My zresztą, trzeba powiedzieć, że jeśli chodzi o te obsady, my się bardzo lubimy i szanujemy i nawet nieraz sobie żartowaliśmy, jak można by nas pomieszać. Więc mnie się to w ogóle bardzo podoba. Naprawdę też uwielbiam kolegów, którzy tam zagrali. I zagrali fenomenalnie. Więc myślę, że to dobrze po prostu" - powiedziała.
Ostaszewska o dwóch ekranizacjach "Lalki"
Ostaszewska jasno odniosła się też do różnic między ekranizacjami. Nie oczekuje, że każda interpretacja Prusa przypadnie wszystkim do gustu.
"To są kompletnie różne historie. Uważam, że wspaniale, że powstały dwie tak różne wizje, że widz może zobaczyć bardzo różne interpretacje. I cóż, sztuka musi być wolna. Oczywiście, że ktoś ma prawo powiedzieć, że któraś z tych interpretacji nie jest mu bliska. Że jej nie czuje, okej, nie musi tego oglądać" - podkreśliła.
W rozmowie pojawiło się również pytanie o młodych widzów. Co miałoby zachęcić ich do spotkania z bohaterami powieści, którą znają przede wszystkim z listy szkolnych lektur? Zdaniem aktorki zainteresowaniu sprzyja już sama dyskusja wokół obu produkcji.
Maja Ostaszewska wskazała, co może przyciągnąć młodych do "Lalki"
"Myślę, że będą chcieli, bo też, co cudowne, zrobiło się bardzo gorąco wokół tego tytułu i wszyscy dyskutują, jaka ta 'Lalka' powinna być, kto pasuje, kto nie pasuje, jaka interpretacja jest lepsza, właściwsza. To jest dla nas wszystkich cudownie. Nie, że kłócimy się tylko o sport i przeżywamy sport, ale tak gorąco przeżywamy też kulturę" - oceniła Maja Ostaszewska.
Aktorka zwróciła przy tym uwagę, że dzisiejsi uczniowie mogą spojrzeć na historię Wokulskiego inaczej niż wcześniejsze pokolenia. I właśnie w tej swobodzie dostrzega szansę na przyciągnięcie ich przed ekran.
"Pamiętajmy, że 'Lalka' ciągle jest lekturą. W interpretacji dzisiejszego młodego pokolenia jest kompletnie inną powieścią niż ta interpretacja, którą nam się wręcz trochę narzucało. Dzisiaj też młodzi ludzie mają dużo większą wolność i swobodę w interpretacji, więc myślę, że będą ciekawi, będą chcieli to zobaczyć" - stwierdziła.

Zobacz też:








