Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wojciech Korda w ciężkim stanie. Żona muzyka apeluje o pomoc

Wojciech Korda (74 l.), lider zespołu Niebiesko-Czarni i tata Ani Rusowicz, w listopadzie 2017 roku przeszedł piąty udar. Jest sparaliżowany i wymaga 24-godzinnej opieki. Żona muzyka apeluje o pomoc. Przez brak funduszy nie może zapewnić mężowi wystarczającej opieki medycznej.

Na rehabilitację legendarnego muzyka można przekazywać jeden procent podatku poprzez Polską Fundację Muzyczną w Warszawie. Odbyły się już także koncerty z udziałem m.in. Michała Wiśniewskiego i Danuty Błażejczyk, z których dochód przeznaczony został na leczenie Wojciecha Kordy.

Reklama

Wydatki są jednak dużo większe.

Żona muzyka, pani Aldona, chciałaby pojechać z mężem na cztery tygodnie do prywatnego ośrodka rehabilitacyjnego. Koszt takiego wyjazdu to 7 tys. złotych, co obecnie przewyższa jej możliwości finansowe.

Wojciech Korda wymaga całodziennej opieki, nie chodzi, ma niesprawne mięśnie tułowia i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, przez co musi korzystać z aparatu na bezdechy.

Podczas samego śniadania przyjmuje 15 tabletek. Trzeba go posadzić na łóżku, ubrać i uczesać. Następnie jest inhalowany (przez cały dzień ma osiem inhalacji). Później rozpoczyna ćwiczenia z kilkoma rehabilitantkami i logopedami. Chodzenie z chodzikiem, oklepywanie, masaże, ćwiczenia rąk, nóg i płuc. Te ostatnie polegają na dmuchaniu, mówieniu i powtarzaniu.

"Trzeba z nim dużo czytać. Gdyby mnie było stać, to byłaby pani, która by z nim czytała i ćwiczylibyśmy też pisanie, bo to też usprawnia mózg. Niestety, leki są bardzo drogie" - żali się pani Aldona w wywiadzie dla "Dziennika Zachodniego", nie kryjąc, że jako pacjent Wojciech Korda bywa trudny, nerwowy.

"Czasami chciałby coś powiedzieć, a ja powinnam wiedzieć co. Ćwiczę z nim w sobotę i w niedzielę. Czasami prowokuję Wojtka, aby śpiewał z płytą. (...) Jesteśmy, żyjemy, żeby tylko nie było gorzej" - dodaje.

Na temat problemów finansowych nie jest jej łatwo mówić. Choć artysta ma duży stopień niepełnosprawności, nie może doprosić się leczenia. Na rehabilitację w Kołobrzegu musi czekać aż trzy lata. Przydałby się także większy samochód, do którego zmieściłby się z wózkiem.

"Wojtek tak do końca nie zdaje sobie sprawy z wszystkiego. (...) Wyjeżdżam bez niego tylko po zakupy. Czasami trzy razy dziennie jadę. Robię wszystko, aby nie czuł się chory. Ważne, że legenda polskiego big-beatu żyje i robimy wszystko, aby nie czuł się chory" - kończy pani Aldona, licząc, że wsparcie w trudnych chwilach Wojciechowi Kordzie okaże córka Ania Rusowicz, z którą muzyk nie ma kontaktu od 13 lat.

"Głośno o tym nie mówi, ale w głębi duszy pragnie, by Ania go odwiedziła, przebaczyła, zwłaszcza że nikt z nas nie wie, ile czasu mu jeszcze zostało" - powiedział niedawno jeden z muzyków, który przyjaźni się z Kordą.

Konflikt artysty z córką trwa od lat. Ania Rusowicz nie może wybaczyć ojcu, że po wypadku, w którym straciła matkę, oddał ją na wychowanie ciotce, a zostawił przy sobie starszego syna.

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje