Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Władysław Kowalski poparł syna geja. Zapłacił za to wysoką cenę

Grywał kruchych intelektualistów. Czarował ciepłym głosem i ogromną kulturą osobistą. Prywatnie wspierał syna geja, będąc twarzą kampanii społecznej "Rodzice, odważcie się mówić". Zapłacił za to wysoką cenę. Władysław Kowalski (+81 l.) zmarł 29 października. Jego pogrzeb odbędzie się w piątek 10 listopada na wojskowych Powązkach.

Był bez wątpienia jedną z najciekawszych postaci polskiego filmu i teatru. Urodził się na Mazurach. Jako mały chłopak ciężko pracował na roli i mówił nadbużańskim dialektem. Koledzy w szkole trochę z niego drwili, więc za wszelką cenę chciał im udowodnić, że będzie kimś.

Reklama

Chłonął wiedzę, pożerał książki, uczył się mówić literacką polszczyzną. To nauczyciel języka polskiego namówił go, żeby zdawał do szkoły teatralnej. Choć chciał być chemikiem, nie śmiał odmówić poloniście. Z lojalności pojechał na egzamin i... dostał się do warszawskiej PWST.

Trzy lata później zadebiutował u Andrzeja Wajdy (†90) w filmie "Kanał". Zasłynął nie tylko wieloma rolami, ale też bujnym życiem prywatnym. Jeszcze na studiach zakochał się na zabój w Elżbiecie Kępińskiej (80 l.). Szybko wzięli ślub i przeprowadzili się do Gdańska. Jednak sielanka nie trwała długo. Mimo że małżeństwo rozpadło się, para pozostała w przyjacielskich kontaktach.

Niestety, fatalnie wpłynęło to na kolejny związek aktora... Śliczną aktorkę Monikę Sołubiankę (68 l.) aktor poznał na próbie. Nie potrafił jednak uwolnić się spod wpływu byłej żony, a artystka nie chciała być tą drugą. Odeszła od niego. W tym czasie związała się z pilotem rajdowym Markiem Muszyńskim. Urodził im się syn Maciej. Kiedy chłopiec miał 13 miesięcy, jego ojciec tragicznie zginął.

Zrozpaczona Monika Sołubianka myślała, że zostanie sama. I wtedy w jej życiu ponownie pojawił się Władysław Kowalski. Postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę. Zamieszkali razem, a trzy lata później pobrali się. Na świat przyszedł Jakub. Mieli kilka poważnych kryzysów, jak każdy związek, ale zawsze wychodzili z nich zwycięsko.

"Chyba nigdy nie umiałem powiedzieć Monice, jak bardzo jest dla mnie ważna. Dotarło to do mnie po latach" - wyznał w jednym z wywiadów Władysław Kowalski.

Telefony z wyzwiskami

W 2013 roku wraz z synem Kubą (37 l.) wziął udział w dużej kampanii społecznej "Rodzice, odważcie się mówić". Celem było pokazanie, że dziecko o orientacji homoseksualnej nie jest tematem tabu.

"Syn nauczył mnie, jak ważne jest być sobą. Władysław, ojciec geja" - taki napis przeczytać można było na billboardach, które pojawiły się w pięciu miastach Polski.

Aktor pytany o reakcje na kampanię, przyznał w rozmowie z "Dużym Formatem", że bywają nieprzyjemnie.

"Kilka telefonów z wyzwiskami. SMS 'wychowałeś pedała'. Znajomy mówił, że Telewizja Trwam pokazała ten plakat z komentarzem, że źle wychowałem syna i dlatego został gejem" - opowiadał.

Nie żałował jednak, że się zgodził, choć początkowo odmówił. Doszedł jednak do wniosku, że to doskonała okazja, by wyjść ze "strefy niedomówienia" i sieci podejrzeń.

Gdy syn ujawnił się na drugim roku studiów, pisząc list z dalekiego Tajwanu i tłumacząc, że jeśli go nie zaakceptują, zostanie tam na stałe, przez kilka dni razem z żoną płakali. Później zaczęli się o niego martwić. Dotarło do nich, że ktoś z powodu orientacji może prześladować i skrzywdzić ich dziecko.

Kowalski wyznał, że wiele razy analizował później tę sytuacją, próbując zrozumieć, dlaczego syn nie powiedział mu tego osobiście. O to miał do siebie największe pretensje.

"Jak mogłem nic nie wiedzieć? Nie domyślić się? Nie znałem własnego syna!" - mówił.

"Przygnębiło mnie, że Kuba musiał się męczyć wobec nas. Że nie powiedział. Że ten wyjazd był ulgą, dopiero tam mógł powiedzieć: jestem wreszcie sobą".

Miał z nim dobry kontakt, poznał jego partnera Adama i był z nich dumny. "Patrzę na szczęśliwe dzieci i czuję radość" - podkreślał.

Zmarł pod koniec października. 10 listopada spocznie na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się o godzinie 14.15 w kaplicy Domu Pogrzebowego, po czym nastąpi odprowadzenie do grobu.


Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje