Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Winslet boi się śmierci w katastrofie

Brytyjska aktorka Kate Winslet i jej mąż reżyser Sam Mendes unikają latania tym samym samolotem, ponieważ boją się, że ewentualny wypadek sprawiłby, że ich dzieci zostałyby sierotami.

Jak napisała gazeta "Daily Mail", para, która wychowuje razem ich syna Joe i córkę Mię z poprzedniego małżeństwa Winslet, obawia się katastrofy lotniczej od czasu wydarzeń z 11 września 2001 roku, kiedy to Mendes miał lecieć jednym z porwanych przez terrorystów samolotów. W ostatniej chwili jednak zmienił plany i nie poleciał tym feralnym lotem.

Reklama

Winslet i jej córka Mia ze związku z pierwszym mężem Jimem Therapletonem zaledwie miesiąc po tych wydarzeniach przeżyły chwile grozy, kiedy podczas ich lotu z Londynu do Dallas jeden z pasażerów oświadczył, że jest islamskim terrorystą i zaczął wykrzykiwać "Wszyscy umrzemy".

Mimo iż okazało się to potem jedynie makabrycznym żartem, pilot samolotu został zmuszony do awaryjnego lądowania w Toronto.

Od tamtej pory Winslet i Mendes wolą nie ryzykować i podróżują oddzielnie, po to, aby ich dzieci w przypadku katastrofy nie straciły obojga rodziców.

Rzeczniczka prasowa pary powiedziała: "Tam, gdzie jest to możliwe, Kate i Sam wolą latać oddzielnymi samolotami. Nie zawsze da się to zorganizować, ale dla dobra dzieci jeśli tylko mogą, podróżują osobno".

Dowiedz się więcej na temat: kate winslet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje