Olga Bończyk i Zbigniew Wodecki poznali się jeszcze w latach 90. Artyści mieli okazję pracować razem nad jednym z koncertów telewizyjnych. Wydarzenie okazało się sukcesem, a Bończyk i Wodecki od razu zrozumieli, że tworzą na scenie zgrany duet. Szybko okazało się, że doskonale dogadują się także na gruncie prywatnym.
Lata po śmierci Wodeckiego, Olga Bończyk nie wytrzymała
Bliska relacja Wodeckiego i Bończyk mogła jednak nie do końca odpowiadać rodzinie muzyka. W sierpniu 2024 roku aktorka udzieliła wywiadu dla serwisu Świat Gwiazd, w którym wyznała, że relacje między nią a krewnymi Wodeckiego po jego śmierci są więcej niż chłodne.
"Nie chcę mieć kontaktu z tymi ludźmi (...). Chcę się odciąć, zamknąć te drzwi. Mam totalną ścianę, nie życzę nikomu źle, niech żyją swoim życiem, mają do tego prawo. Ja żyję swoim życiem, żyję dalej" - wyznała.
Olga Bończyk wskazała, które komentarze były dla niej szczególnie nieprzyjemne. Podkreśliła przy tym, jak ważną osobą w jej życiu był Zbigniew Wodecki.
"Pamiętam, że ktoś w tamtym trudnym dla mnie okresie powiedział, że ja się na Zbyszku wybiłam, że na jego plecach coś zrobiłam. Nigdy tak nie było. Ja istniałam przed Zbyszkiem, w trakcie naszej współpracy, po Zbyszku nagrałam dwie płyty, żyję swoim życiem, koncertuję, robię projekty. Moje zawodowe życie się nie zmieniło. Zbyszek był przepięknym etapem w moim życiu. Ogromnym nadużyciem jest oskarżanie mnie o to, że coś w życiu dostałam dzięki Zbyszkowi" - wyznała.








