Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Urbański strzelił focha

Wciąż trwają negocjacje między TVN-em i Hubertem Urbańskim (41 l.) w sprawie jego powrotu do pracy. Prezenter wie, że jest na wygranej pozycji, więc może sobie pozwolić na gwiazdorskie kaprysy.

Stacja TVN postanowiła powtórzyć sukces teleturnieju "Milionerzy", który przed laty bił rekordy popularności. To dzięki niemu Urbański zyskał sławę i stał się jednym z najlepiej opłacanych prezenterów w Polsce.

Szefostwo TVN-u kilka tygodni temu rozpoczęło rozmowy z Hubertem w sprawie ponownego przyjęcia go do pracy i mianowania go gospodarzem teleturnieju, którego - to oczywiste - nie może poprowadzić nikt inny.

Jak donosi "Fakt", w piątek pojawiła się informacja, że Urbański podpisał umowę i znowu stał się twarzą stacji. Ale krnąbrny prezenter nie zamierza nikomu ułatwiać życia... W niedzielę na antenie, o ironio, TVN-u Urbański osobiście zaprzeczył tym doniesieniom.

Reklama

Negocjacje trwają i nie należą do najłatwiejszych. "Ciągle rozmawiamy z Hubertem i przyznam, że nie są to łatwe rozmowy" - powiedział "Faktowi" producent "Milionerów" Adam Vigh. "Jednak nie chodzi tu o finanse. Umowa mu odpowiada."

"Hubert lubi program i ma naprawdę chęć znów go poprowadzić. Problemem są chyba jakieś zadawnione żale" - dodaje.

Naszym zdaniem Urbański chce po prostu pokazać, że nie jest już telewizyjną płotką, którą można zwalniać i przyjmować z powrotem do pracy zależnie od potrzeb stacji. Oczekuje przeprosin i godnego podjęcia. Umieramy z ciekawości, jaka będzie stawka za jeden odcinek "Milionerów".

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Hubert Urbański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »