"Ugryzł mnie skorpion, na szczęście złoty, ten mniej groźny" - opowiada "Twojemu Imperium".
"Syn już się ze mną żegnał, mąż spanikował, ale ja zachowałam zimną krew. Histeria mogłaby źle się skończyć dla mnie, bo jad skorpiona z adrenaliną rozchodzi się po ciele o wiele szybciej. Szczęśliwie skończyło się na zastrzykach i pastylkach" - mówi z ulgą.
Samych wakacji Gorzelak nie wspomina najlepiej...
"Wypożyczyliśmy tam samochód i zjechaliśmy cały kraj. Spotkałam się z zarzutem, że nie powinno się tam jeździć, bo wspiera się chory ustrój. Rzeczywiście, turyści to inna kategoria ludzi. Obowiązują ich inne ceny, znacznie wyższe. Każdy rejon Kuby jest inny, jednak ogromna bieda jest wspólna. Pustki w sklepach, ale za to przepych w hotelach".








