Pachut szybko pocieszył się po poprzednim związku. Ale długo nie chciał zbyt wiele zdradzać
Dariusz Pachut miał szczęście do pięknych kobiet znanych w show-biznesie, dzięki którym i o nim usłyszał cały kraj.
Szczególnie głośno zrobiło się o nim pod koniec 2024 roku, gdy rozeszły się jego drogi ze sławną piosenkarką. Byli partnerzy wielokrotnie zabierali wówczas na swój temat głos w mediach, zwłaszcza społecznościowych.
Mężczyzna niedługo rozpaczał jednak po rozstaniu. Już w połowie lipca opublikował na Instagramie zdjęcie z włoskich wakacji z nową ukochaną, otwiera się w nowym oknie, choć wtedy nie pokazał jeszcze jej twarzy. Na fotografii z lipca tajemnicza kobieta pozowała tyłem do obiektywu, otwiera się w nowym oknie.
Skoro Instagram miał tak duże znaczenie dla wspólnego wizerunku pary, nic dziwnego, że to właśnie tam można znaleźć oznaki tego, co się właśnie dzieje z ową relacją...
Trudny okres w życiu Dariusza Pachuta. Po tym, co się stało, już nie ma wątpliwości. To koniec
Nie da się ukryć, że współcześnie social media są istotnym, a czasem wręcz najważniejszym źródłem informacji o gwiazdach i nie tylko. Kiedy więc na profilach znanych osób dokonują się takie ruchy, trudno oczekiwać, że nie będzie z tego afery...
Kiedy więc z konta Pachuta zniknęły wszystkie zdjęcia z jego (aktualną?) partnerką, pochodzącą z Krakowa piękną Marią, łatwo było się domyślić, że coś jest na rzeczy.
A gdy dodać do tego, że jeszcze do niedawna zakochani przestali się nawzajem obserwować, to już chyba nie ma żadnych wątpliwości: to koniec.
Taki obrót spraw jest tym bardziej zaskakujący, że nic na niego nie wskazywało. W końcu ledwie na początku grudnia Marysia i Darek bawili się razem na jarmarku, otwiera się w nowym oknie w Polsce, a później w kilku zagranicznych miastach, otwiera się w nowym oknie.
Niestety wygląda na to, że to już przeszłość.
Pachut spakował walizki i wyjechał z kraju. Przed wyprawą mocno narzekał
Pachut ani myśli jednak zwalniać tempa. Dosłownie parę dni temu poinformował w sieci, że wyrusza w kolejną wyprawę, z której w międzyczasie zdążył już zapewne wrócić.
"Pakowanie, bo od jutra narty. Włoskie Dolomity połączenie z południowym Tyrolem. 7 dni równiutkie będę śmigał, szosowało, jakieś ferraty nad Gardą się zrobi. Będzie fajnie, 7 dni kontentu sportowego będę wrzucał" - mówił na początku relacji na InstaStories, narzekając na uciążliwą logistykę procesu pakowania.
Być może wyjazd ten miał być dla podróżnika okazją do odpoczynku i odstresowania się po trudnym okresie w życiu prywatnym...
Zobacz też:








