Kurz po dwóch głośnych aferach, które w ostatnich tygodniach wstrząsnęły światem polskiego show-biznesu będzie opadać jeszcze długo. Zaczęło się od kręconej właśnie kontynuacji "Nigdy w życiu", a dokładniej od Joanny Jabłczyńskiej, która poczuła się urażona tym, że nie wróci po latach do obsady i nie zagra ponownie Tosi.
Po jej oświadczeniach rozpętała się prawdziwa awantura, w której głos zabierały m.in. Katarzyna Grochola i jej córka Dorota Szelągowska. Nagranie opublikowane przez tą drugą spotkało się z szeroką krytyką w sieci.
Drugim tematem, który elektryzuje obecnie opinię publiczną jest premiera serialu "Lalka" na Netflixie. Tutaj fani nie mogą wybaczyć twórcom, że produkcja jedynie luźno nawiązuje do powieści Bolesława Prusa. Oczywiście jak to zwykle bywa, w każdym z tych tematów ludzie podzielili się i spierają się między sobą w komentarzach na platformach społecznościowych.
Marcin Prokop z dystansem odniósł się do afery z "Lalką" i "Nigdy w życiu". "Popełniono błąd"
Wszystko to doprowadziło do tego, że znany ze swojego charakterystycznego poczucia humoru prezenter telewizyjny Marcin Prokop nie wytrzymał i na Instagramie w swoim stylu postanowił skomentować i połączyć te dwie afery. Wyszło całkiem zabawnie.
Prowadzący "Dzień dobry TVN" opublikował zdjęcie, na którym przebrany jest w strój z epoki, w której rozgrywa się akcja "Lalki" i napisał...
"Obejrzałem "Lalkę" i jak reszta ludzi mam swoje zdanie. Popełniono niewybaczalny błąd obsadowy, mimo że nie chciałem dużo i miałem wolne terminy. To ja powinienem zagrać Tosię".
Tym samym Prokop w punkt podsumował i wyśmiał absurd jakim stała się cała ta sytuacja. W końcu każdy ma prawo do własnej opinii, a o gustach przecież się nie dyskutuje.
Zobacz też:
Wellman niespodziewanie przerwała wywiad i opuściła studio "DDTVN". Prokop szybko zareagował








