Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sylwia Juszczak: Wróciła po szczęście

Zakochała się w obcokrajowcu i z tej miłości kilka lat krążyła między Norwegią a Polską. Tęsknota za krajem, rodziną i przyjaciółmi okazała się jednak zbyt silna.

Sprawia wrażenie delikatnej i zagubionej w świecie, ale to jedynie pozory. Sylwia Juszczak (39 l.) jest twardą babką, matką dwóch synów. Ma już za sobą dwa rozwody, doświadczenie czterech lat życia na emigracji, powrót do Polski i walkę o przetrwanie w zawodzie aktorki.

Reklama

Życie w Norwegii nie było łatwym doświadczeniem. Miała potrzebę zbudowania pełnej, silnej rodziny, ale jej małżeństwo z Tomaszem Pągowskim rozpadło się, choć dla dobra synów, Natana (13 l.) i Vincenta (10 l.), pozostają w dobrych relacjach.

Po rozwodzie z Tomaszem Sylwia zakochała się w poznanym w Polsce norweskim reżyserze Magnusie Arnesenie (36 l.). Koledzy, z którymi aktorka kończyła szkołę filmową w Łodzi, ostrzegali ją, że decyzja o zamieszkaniu z ukochanym w Oslo to ryzyko, które może mieć przykre konsekwencje dla jej całkiem nieźle zapowiadającej się kariery. - Liczy się tylko miłość - ripostowała Sylwia i, nie namyślając się długo, związała swoje losy z poznanym w Polsce Norwegiem.

Wyszła za mąż, wyrobiła nowe dokumenty na nazwisko Sylwia Juszczak-Arnesen. Nieprzytomna ze szczęścia spakowała walizki i z synami z poprzedniego związku wprowadziła się do domu ukochanego w Oslo. Po miesiącach małżeńskiej idylli zmierzyła się z realiami życia emigranta w zimnej Skandynawii. - Przez pierwsze trzy miesiące w Oslo czułam się jak rzucona na głęboką wodę: nowy język, kultura, nowe miejsce. Zamieszkaliśmy z mężem w stuletnim domu, po babci. Naprzeciwko - teściowie. Nasz dom był ogromny i zimny. Na początku czułam się depresyjnie, okopałam się na sofie i spędzałam tak całe dnie - wspominała aktorka.

Z czasem było łatwiej, ale i tak życie emigrantki okazało się zbyt trudnym doświadczeniem. Żyła na dwa domy, bo często latała do Polski. Tęskniła za rodziną, przyjaciółmi, polskimi smakami. W końcu wróciła do Warszawy, wystąpiła w "Tańcu z gwiazdami", potem dołączyła do obsady serialu "Przyjaciółki". Co prawda jej kolejne małżeństwo przestało istnieć, ale ona nadal czuła wielką potrzebę miłości. - Marzę żeby znowu się zakochać - mówiła w wywiadzie.

Szukała wielkiej i spełnionej miłości. Taką miłość, jak się wydaje, znalazła. Rok temu, na wiosnę, związała się z aktorem Mikołajem Krawczykiem (36 l.). Nie uchodzi on za stałego w uczuciach. Wcześniej tworzył parę z Anetą Zając (34 l.) i Agnieszką Włodarczyk (36 l.). Ale związek z Sylwią jest ponoć wyjątkowy. Aktorka jest szczęśliwa. Nie żałuje swojej decyzji o powrocie do Polski. - Życie na walizkach nie było łatwe, bo sama wychowywałam synów. Gdyby nie pomoc mamy, nie poradziłabym sobie. Teraz chcę mieć jeden dom. Czuję, że zaczynam nowy etap w życiu. Tu jest moje szczęście - mówi aktorka.


Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Juszczak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje