Reklama

Reklama

Reklama

Sylwia Grzeszczak żegna Żorę Korolyova. "Niedawno do mnie napisał"

Sylwia Grzeszczak, jak większość gwiazd mocno przeżyła śmierć Żory Korolyova. Artystka zamieściła wzruszający post.

Żora Korolyov z polskim show-biznesem związany jest od wielu lat. Popularność przyniósł mu "Taniec z gwiazdami", gdzie przez lata trenował celebrytów. Nic więc dziwnego, że gdy do mediów trafiła informacja o śmierci, wstrząsnęła ona wieloma osobami. W mediach gwiazdy, które miały okazję znać bądź współpracować z Żorą, licznie pożegnali wybitnego tancerza.

Sylwia Grzeszczak żegna Żorę Korolyov

Jedną z tych osób była Sylwia Grzeszczak. Wokalistka od dawna znała Żorę i mieli wiele wspólnych planów. Tancerz miał ułożyć choreografię do kolejnego występu. Artystka nie ukrywa, że ciężko jej uwierzyć w informację o śmierci.

Jak zmarł Żora Korolyov?

Reklama

Śmierć Żory była nagła i niespodziewana. Nic nie zapowiadało, że dojdzie do tragedii, bo tancerz nie miał żadnych dolegliwości w ostatnim czasie. Mocno zaangażowany był w układanie choreografii do jednego z koncertów sylwestrowych. Był pełen życia i energii.

Znajoma Żory wyjawiła w "Super Expressie", że Korolyov był w świetnym stanie fizycznym. Nagle zasłabł w domu i runął na podłogę. Znalazła go partnerka, ale było już za późno...

Zobacz też:

Żora Korolyov w dniu śmierci miał spotkać się z córką. Relacja byłej żony łamie serce!

Żora Korolyov nie żyje. Wyciekła przyczyna jego nagłej śmierci!

Zapomniana gwiazda przerywa milczenie. Isis Gee żegna Żorę Korolyova

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Grzeszczak | Żora Korolyov

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »