Karol Strasburger potwierdził doniesienia. Już wszystko jasne
Karol Strasburger w licznych wywiadach wielokrotnie podkreślał, że doskonałe samopoczucie i nienaganną formę zawdzięcza aktywności fizycznej. Uwielbiany aktor szczególnie upodobał sobie jazdę na nartach, której z pasją oddaje się przy każdej możliwej okazji.
Na pytanie reporterki Kozaczka o to, czy jest mistrzem nart, odpowiedział jednak skromnie. Karol Strasburger ostatecznie potwierdził doniesienia:
"Nie chcę używać tego słowa" - odpowiedział po chwili zastanowienia i od razu podkreślił, że woli nazywać siebie narciarzem amatorem.
"Miałem nawet okazję być na takim teście narciarskim (…). Testowaliśmy narty, trzeba je było opisać (…) i widziałem, jak mistrzowie jeżdżą i myślałem sobie: uuu, jeszcze trochę mi brakuje" - zaznaczył, przyznając, że bardzo ich podziwia.
"Jak na amatora jeżdżę przyzwoicie. Jeżdżę szybko, dobrze technicznie, głównie technika mnie interesuje i ciągle się kształcę, niezależnie od tego, ile mam lat i ile lat jeżdżę" - dodał.
Karol Strasburger długo czekał i w końcu ogłosił. Można było przypuszczać
Aktor wielokrotnie podkreślił, że najbardziej zależy mu właśnie na tym, aby utrzymać poprawną technikę zjazdu.
"Nie mam natury takiej, że jadę - jak niektórzy - [szybko - przyp. red.] i na dół, aby zjechać, tylko staram się zjechać poprawnie. Żeby te skręty były właściwe, żeby stać na nartach jak trzeba, żeby wybrać czasami drogę trudniejszą, żeby sobie utrudnić… Nie musi być koniecznie szybko, ale może być też szybko" - mówił w rozmowie z Kozaczkiem.
Karol Strasburger podkreśla jednak, że stara się zminimalizować wszelkie ryzyko, co dotyczy każdego aspektu jego życia. Mocno stawia więc na rozsądek i poprawną technikę. Bacznie przygląda się także otaczającym go ludziom i stara się przewidywać ich ruchy, by móc na nie odpowiednio zareagować.
"Doszły mnie słuchy, że chce pan zrobić książkę na temat odpowiedniego zachowania na stokach. Czy to prawda?" - zapytała w pewnym momencie reporterka Kozaczka.
Odpowiedź Karola Strasburgera nie pozostawia wątpliwości. Oficjalnie ogłosił nowinę:
"Tak. Chcę zrobić od dłuższego czasu, ale jakoś mi nie wychodzi (…). Głupi ludzie wszędzie są, na stoku też. Siadają, gdzie popadnie, siadają na stoku, gdzie inni ludzie jeżdżą też, siadają za górką, gdzie ich nie widać, szczególnie na deskach to się dzieje. Człowiek wyjeżdża, patrzy, czy ma przed sobą, a tam ktoś siedzi. Nie wiadomo, z jakiego powodu, jakby nie mógł usiąść z boku… Ja zawsze mówię: usiąść po lewej stronie, po prawej, ale nie na środku, bo jest to niebezpieczne" - zauważył gorzko aktor.
78-latek zauważa, że niektórzy zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, co może się wydarzyć na stoku.
"Dobrze byłoby to wszystko napisać: zanim do ruchu włączysz, popatrz, czy ktoś nie jedzie. Nie rób czegoś, czego nie umiesz, nie ryzykuj, i tak dalej" - podkreślił.
ZOBACZ TAKŻE:
Gorzka prawda o ojcostwie Strasburgera wyszła na jaw. Ludzie nie wiedzieli
Nowe doniesienia ws. Strasburgera pojawiły się z samego rana. TVP oficjalnie ogłosiło








