Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Sprawdź, w co gra Donald Tusk

Premier i jego małżonka udzielili jednemu z tygodników wywiadu, z którego dowiadujemy się m.in. w co gra najważniejszy człowiek w ministerstwie...

"Etarzem domowego życia są scrabble, w które wieczorami gramy" - opowiada Małgorzata Tusk w rozmowie z "Galą".

Reklama

"Mamy dwa komplety: jeden tu, drugi tam [tu - w rodzinnym domu w Sopocie, tam - w domu w Warszawie - przyp.red.]. Kiedy mąż przychodzi koło północy do domu, wyciągam scrabble i gramy, gdzieś tak pół godziny, 40 minut. Po takiej partyjce mąż mówi: O, późno już, idę spać".

Gra okazuje się doskonałym dopełnieniem dnia: "Ciekawa jest psychiczna zależność między grającymi, bo jeden z graczy może być pasożytem, drugi bardziej kreatywny" - zaznacza pani Małgorzata.

"Zauważyłam, że pasożytem jest się w zależności od nastroju. Masz słabszy dzień, pasożytujesz. To śmieszny stan, nie musisz się wysilać ani myśleć, ale jednak nie ślęczysz biernie przed telewizorem".

Z wywiadu dowiadujemy się również, jak Donad Tusk sypia. "W Sopocie ja śpię przy ścianie, a mąż z brzegu" - zdradza żona premiera.

"W Warszawie łóżko stoi po środku sypialni, więc rano często przez moment się dziwię, że mogę bezszelestnie wyjść z niego, bo w domu muszę przechodzić po mężu" - dodaje.

Premier, który niebawem zostanie dziadkiem wyznał, że jak każdy rodzic bardzo obawia się o przyszłość swoich dzieci: "Od rana do wieczora cholernie się martwię, żeby dzieci nie chorowały, żeby były szczęśliwe. Chyba za bardzo się przejmuję tym, żeby były szczęśliwe. Kasia, Michał z Anią w małżeństwie...".

"Wiem, że teraz są, ale oni dopiero zaczynają. Ja i Gosia jesteśmy 30 lat po ślubie, uchodzimy za prawie idealne małżeństwo, ale tylko my oboje wiemy, ile tam było dramatu w ciągu tych lat".

Premier zaznaczył również, że nigdy nie zdarzyło mu się wykorzystać swojego stanowiska do celów rodzinnych: "Wszyscy członkowie mojej rodziny żyją tak, jakbym nigdy nie pełnił żadnej funkcji. Bywały różne przypadki, np. ktoś nie miał pracy, ale nigdy nie pomogłem, nie załatwiłem, żeby tę pracę dostał. Nie zapomniałem, że stosunkowo niedawno byłem w sytuacji człowieka, który nie ma żadnych możliwości, i sam szukałem pracy przez rok".

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje